Udane randki? Zmień podejście do randkowania!

fot.123rf

Dla jednych tortura, dla innych rozmowa kwalifikacyjna. – Randka powinna być przyjemnością! – mówi psycholog Maria Rotkiel. Jeśli nauczysz się takiego podejścia, możesz znaleźć się na prostej drodze do zbudowania fajnego związku.
Etgar Keret w jednym ze swoich opowiadań pisze, że z pierwszego spotkania pary można wiele wywnioskować o ich przyszłym związku. Co zatem może powiedzieć nam pierwsza randka o ewentualnym kandydacie na partnera?

Pierwsze spotkanie bardzo wiele mówi o rodzaju chemii, jaka będzie między potencjalnymi partnerami. Zgadzam się z Keretem, że klimat tego spotkania jest dobrym prognostykiem tego, w jakiej atmosferze będzie utrzymana dalsza znajomość. Czyli jeśli czułyśmy się całkiem przyjemnie, ale może zabrakło nam trochę głębszej treści – to tak też może być w przyszłości. Jeśli miałyśmy poczucie, że znalazłyśmy bratnią duszę, że tematy się nie kończyły, a nawet gdy byliśmy odmiennego zdania, to ciekawie się rozmawiało – najprawdopodobniej relacja będzie się rozwijała głównie na poziomie intelektualnym. Natomiast jeśli miałyśmy motyle w brzuchu, rozbudzoną potrzebę bliskości fizycznej i ochotę na seks – to związek będzie pełen chemii seksualnej. W ogóle mam przekonanie, że za każdym razem, gdy kogoś spotykamy, intuicyjnie wyczuwamy, na jakim kanale będziemy ze sobą najlepiej nadawać, czy to będzie porozumienie intelektualne, emocjonalne, czy seksualne.

Ale są od tego wyjątki?

Są, a raczej jest jeden wyjątek – stres. Pod jego wpływem możemy zachowywać się bardziej powściągliwie, wbić się w sztywne ramy, nie być do końca sobą. Jeśli czujemy, że jesteśmy trochę podenerwowane, lub wyczuwamy takie podenerwowanie u drugiej osoby (a można to poznać po napięciu ciała, nerwowym tonie głosu), to taka randka nie będzie dobrym prognostykiem.

I co? Próbować dalej?

Dać szansę, sobie i potencjalnemu partnerowi. Spotkać się ponownie, oswoić ze sobą i z nową sytuacją. Bo może się okazać, że nasz towarzysz jest nieśmiały i wrażliwy w sensie rezerwy w budowaniu relacji i na pierwszy kontakt zareagował dużym stresem. Natomiast kiedy nie wyczuwamy u niego nadmiernego podekscytowania, i chemii też brak, to raczej nic z tego nie będzie.

Ale nie zrażać się na przyszłość?

Gdybym miała dać jedną radę w sprawie randek, to brzmiałaby ona: chodzić. Dla samej przyjemności randkowania, szansy na spotkanie drugiego człowieka i spędzanie z nim miło czasu, poflirtowanie, dowartościowanie się, ale też dla obserwacji siebie, samopoznania. Często w terapii z osobami nieśmiałymi, które dopiero poznają swoją seksualność, przeprowadzamy ćwiczenia behawioralne, które polegają na jednym: „zrób coś”. Czyli np. idź na randkę. Nie zakładaj, że musisz tam spotkać tego jedynego, idź na randkę dla samego wyjścia z domu, dla miłego wieczoru w fajnym towarzystwie, dla dobrego jedzenia, przyjemności ubrania się w eleganckie rzeczy. To jedno. Poza tym podczas takiej randki możesz dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o sobie samej. Co cię denerwuje, co zawstydza, co ci się podoba w mężczyznach, a co przeszkadza. Przekonać się, czy umiesz swobodnie prowadzić rozmowę, czy lubisz się czuć przez kogoś adorowana. Właśnie, adoracja! W dzisiejszym świecie nastawionym na sukces mamy coraz mniej okazji do niezobowiązującego flirtu, do tego, by poczuć się kobieco.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »