Udany seks: jak przegonić nudę z sypialni

fot.123rf

Bardzo często nuda w sypialni to przykrywka dla problemów w innej sferze. Może się za nią kryć kryzys, zdrada, stres. Warto dotrzeć do prawdziwej przyczyny. Historię 35-letniej Wioli komentuje sex coach Marta Niedźwiecka.

fot.123rf

Monotonia w łóżku może oznaczać, że tematem seksu po prostu się nie zajmujemy. Jeżeli para kocha się sporadycznie, zazwyczaj gdy dzieci nie ma w domu albo tylko po alkoholu – nie jest to prawdziwe kultywowanie życia erotycznego. O dobry seks trzeba się postarać. To oznacza podejmowanie działań, żeby było coraz lepiej. Zaangażowanie, pomysłowość, regularne oddawanie się czułościom – niespieszne i uważne. Co się dzieje, jeśli to zaniedbujemy?

WIOLA, 35-LETNIA MENEDŻERKA, PRZYCHODZI NA KONSULTACJĘ DO SEX COACH I MÓWI: W naszym małżeństwie jest taki problem, że jesteśmy znudzeni seksem.
COACH: My to znaczy kto?
WIOLA: Ja jestem znudzona. Po prostu nie mam ochoty.
COACH: Miała pani ochotę wcześniej?
WIOLA: Tak, gdy byliśmy zakochani.
COACH: A czego teraz by pani chciała?
WIOLA: Nie wiem, nigdy się nie zastanawiałam… Może, żeby było jak kiedyś.
COACH: W jakich sytuacjach kiedyś czuła pani pobudzenie?
WIOLA: Jak tylko myślałam o spotkaniu z moim przyszłym mężem.
COACH: A teraz odczuwa pani pobudzenie?
WIOLA: Nie wiem…
COACH: A silniejszy stan – podniecenie?
WIOLA: Nie wiem…
COACH: A o czym pani fantazjuje?
WIOLA: Czasem wspominam Roberta, kolegę, który bardzo mi się kiedyś podobał.
COACH: Z Robertem byłoby fajniej?
WIOLA: Nie wiem. Ja nie wiem, kiedy jest fajnie tak naprawdę.
COACH: A porządna kobieta może lubić seks?
WIOLA: Nie wiem. Raczej nie…

Pytania, jakie podczas wstępnej rozmowy zadaje Wioli sex coach, są kluczowe dla poznania przyczyn monotonii i stagnacji w jej życiu erotycznym, pozwalają bowiem poznać strukturę własnego podniecenia. U każdego człowieka można zaobserwować następujące po sobie fazy rozwoju podniecenia seksualnego, począwszy od ekscytacji i pożądania, aż po wystąpienie fizjologicznego podniecenia. Każda z nich może być impulsem do zainicjowania seksu, problem w tym, że kobiety nieczęsto je u siebie rozpoznają. Kochają się z poczucia obowiązku, same rzadko dążą do zbliżenia, i to wszystko przykrywają pojęciem „nuda”, pod którym kryje się niewielkie zainteresowanie seksem i nieumiejętność rozbudzenia w sobie pragnień. Ale idźmy dalej.

Jak się okazuje po dłuższej rozmowie, Wiola tak naprawdę nigdy nie weszła w świat dojrzałej seksualności – w liceum uprawiała petting, na studiach miała kilka przygód seksualnych, potem w pracy poznała swojego męża. Gdy była zakochana, wszystko działało samo. Potem zapragnęli powiększyć rodzinę i seks stał się bardziej drogą do niż celem samym w sobie, a gdy pojawiły się dzieci, zupełnie zszedł na dalszy plan. Prawda jest taka, że małżonkowie nigdy nie dbali o tę sferę. Ale można to zmienić!

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »