Wzorce w relacjach: jaki ma być mój partner

123rf.com

Porzucić oczekiwania, że on ma być opiekuńczy, mieć niebieskie oczy. Fajniej nie wiedzieć, jaki ma być. Do czego taka postawa doprowadzi w związku, mówi coach Joanna Godecka w rozmowie z Aleksandrą Nowakowską.
To żadne odkrycie, że w związki wchodzimy rządzeni przez różnego rodzaju wzorce. Do czego może prowadzić ich nieuświadomione odtwarzanie w kolejnych relacjach?

Funkcjonując zgodnie z wzorcami, mamy tylko dwie drogi do wyboru. Nagle budzimy się dokładnie w takim samym związku, w jakim żyli nasi rodzice, albo w jego zaprzeczeniu. W jednym i drugim przypadku jest to nieprawda. A w pewnym momencie życia chcemy już tylko prawdy.

Kiedy wreszcie uświadomimy sobie te schematy i powiemy „dość”, tracą one swoją moc. Jednak wtedy docieramy jednocześnie do miejsca dużej niepewności. Potrzebny jest nam nowy pomysł. Jak go znaleźć?

Niczego nowego nie stworzymy, jeśli usiądziemy i będziemy myśleć, co już było, a czego jeszcze nie. Kalkulacja w sprawach uczuć nie ma żadnych szans. I tak zweryfikuje się negatywnie. Znowu wpadniemy w jakąś rolę i będzie teatr. Kiedyś mężczyzna miał zarabiać, a kobieta prowadzić dom, potem to zaczęło się zmieniać, kobiety zaczęły robić karierę i zapracowały na swoje złote karty kredytowe. Wszyscy to wiemy, ten proces ewoluował całe lata na naszych oczach. Natomiast teraz liczy się partnerstwo, oboje pracujemy, oboje przynosimy pieniądze. Czyli pojawił się następny model, w którym – jak widać – po raz kolejny grzęźniemy.

Często zdarza mi się pracować z ludźmi, którzy boją się związku, bo kojarzy im się on z ciasnym, dusznym pokojem, w którym nie ma okien. Mam wrażenie, że przeczuwają oni nadchodzącą katastrofę. I słusznie, bo każdy model jest jakimś schematem, jakimś ograniczeniem, a one przecież do niczego dobrego nie prowadzą.

Model partnerski może niektórych straszyć wymuszaniem niezależności, na którą nie każdy i nie zawsze ma ochotę. Jest tu też coś niebezpiecznie bezpłciowego.

Myślę, że związki budzą lęk przed codziennością, taką „misiowatością”. Ciągłe eksploatowanie tych samych zachowań sprawia, że przestają one być atrakcyjne. Schematem jest też myślenie, że jak żyjemy w związku, to pewne rzeczy musimy robić. Na przykład wracać po pracy do domu. I rezygnujemy z plotek u przyjaciółki, żeby partner nie czuł się zaniedbywany. Zawsze, gdy wyznaczamy sobie sztywne reguły, życie staje się obowiązkiem. Jeśli sobie pomyślisz, że musisz, jak się czujesz?

Źle.

A jeśli powiesz sobie: „chcę”, jaka energia jest w tym słowie?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »