Historia Agnieszki


Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się jak to jest z tą solidarnością kobiet, zadumałam się dopiero po przeczytaniu artykułu w Sensie. Istotnie zdarza mi się spotkać się z zazdrością, zawiścią kobiet do siebie nawzajem, szybko szukam w pamięci jak to bywa z moimi relacjami z innymi kobietami i z ulgą mogę stwierdzić, że chyba nie jest tak źle :).
Jako początek mojej historii nasuwa mi się czas przed kilkoma laty, kiedy to po 3,5 – letniej przerwie od pracy z powodu opieki nad dzieckiem marzyłam o wznowieniu aktywności zawodowej, jednak myśl o powrocie do mojego dotychczasowego miejsca pracy wywoływała u mnie ból żołądka. Zaczęłam się rozglądać za inną posadą, pytałam znajomych, poruszyłam ten temat na corocznym spotkaniu z ludźmi z liceum. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie dziewczyna, którą tak naprawdę ledwo znałam, gdyż nigdy nie nawiązałyśmy bliższych kontaktów. Pracowała jako menager hotelu, powiedziała wprost, że szuka kogoś do pracy, lecz ma dość przykre doświadczenia z zatrudnianiem znajomych i waha się czy zaprosić mnie na spotkanie rekrutacyjne. Przekonałam ją i umówiłyśmy się na kolejny dzień. Dostałam tę pracę i w przeciągu kilku lat zmieniła ona moje życie na lepsze. Moja szefowa poświęcała swój czas i wykazała dużo cierpliwości aby nauczyć mnie zawodu hotelarza i tak się wszystko poukładało, że dziś ja kieruję tą firmą, która nie tylko prowadzi hotel ale poszerzyła swą działalność o dodatkowe usługi. Ta praca to nie tylko większe pieniądze i stanowisko. To również niesamowity rozwój osobisty, zmiana środowiska, statusu społecznego, w dniu, gdy podjęłam tę pracę miałam średnie wykształcenie, dziś jestem bliska dyplomu licencjata. Dziś z całą pewnością mogę stwierdzić, że zawdzięczam to w dużej mierze kobiecie, która dała mi szansę.
Potrzebowałam odwdzięczyć się losowi, bardzo chciałam pomóc w podobny sposób innej kobiecie. Chyba podświadomie wybrałam ją sobie już jakiś czas temu, pracowała na najniższym stanowisku w naszej firmie, a w mojej opinii zasługiwała na więcej. Zawsze ją wspierałam, również w sprawach dotyczących jej życia prywatnego, które nie było łatwe. Wreszcie nadarzyła się okazja, restrukturyzacja firmy, potrzebowaliśmy osoby do sekretariatu. Pomysły były różne, jednak udało mi się przekonać szefa, by dał szanse tej dziewczynie, choć wiązało się to z wielogodzinnymi szkoleniami, na które musiałam poświęcić czas. Od tego czasu minęły prawie 2 lata, Gosia uczy się księgowości i myśli o studiach. Awans sprawił również, że stała się bardziej pewną siebie osobą i dzięki temu poukładała też swoje życie prywatne. Dziś obie jesteśmy szczęśliwe, przyjaźnimy się i nadal wspieramy :).
Agnieszka Sz.

reklama