Historia Magdaleny


10.04.2010 roku – data pamiętna dla każdego Polaka. W pakiecie emocji, które towarzyszyły każdemu z nas, dostałam „coś” więcej. Tego dnia zrozumiałam, co chcę robić
w życiu. Nieznana mi dziennikarka w taki sposób, z empatią, bez sensacyjności i taniości newsa, przedstawiła to co się wydarzyło, że pomimo przerażenia i niedowierzania byłam zafascynowana.
Napisałam do niej list z podziękowaniem, że uwolniła we mnie „zagrzebane” pod codziennością marzenia. Odpisała, zapraszając mnie TVNu, żebym mogła zobaczyć jak z bliska wygląda praca dziennikarza. Później były warsztaty dziennikarskie, próba swoich sił
w radiu, ale dopiero w pisaniu odnalazłam swoją dziennikarską pasję. I choć pracuję w innym zawodzie, to właśnie pisanie – do szuflady, na konkursy – sprawia mi ogromną radość, odrywa mnie od szarej rzeczywistości.
Gdyby nie Pani Beata Tadla, jej pomoc, wsparcie nie odkryłabym tego. Jednym wyda się to być może mało istotne. Dla mnie ma to ogromne znaczenie. Pani Beata, mogłaby odcinać kupony od swojej popularności, zamknąć się na ludzi, nie dzielić sie swoim doświadczeniem, być kimś ponad. A ona z chęcią pomaga innym. Bezinteresownie. Na etapie swoich poszukiwań, zawsze mogłam na nią liczyć. Na pytania zawsze znajdowała odpowiedź. Rozwiewała wątpliwości.
Cieszyła się z moich małych sukcesów. Dodawała siły i motywowała. Inspirowała do życia zgodnego ze swoimi pasjami i wartościami. Do teraz utrzymujemy ze sobą kontakt.
Choć od tamtego czasu minęły już cztery lata, to cały czas czerpię z tamtych chwil siłę. Uwierzyłam w siebie. Wyszłam poza strefę komfartu. Przełamałam swoją nieśmiałość, zmniejszyłam dystans. Dzięki Pani Beacie wiem, że można osiągnąć wszystko – trzeba tylko uwierzyć w siebie. I mieć przy sobie osobę, która wierzy w nas.

reklama

Magdalena