Historia Małgorzaty


Kobieta, która wspiera inne kobiety, docenia zawodowo, motywuje….

reklama

Jako Kobieta opowiem o sobie, bo zawsze jestem dla innych… Każdemu służę pomocą, dobrą radą, wsparciem i optymizmem. Mimo, że samej czasem doskwiera mi samotność i brak uznania w pracy to robię wszystko by moi podwładni, w tym wypadku podwładne, bo są to Kobietki – Wspaniałe Kobietki przychodziły z chęcią do pracy, bo to daje największą satysfakcją. Jakiś czas temu po przejściu rekrutacji trafiła do mnie do pracy Arleta. Starsza ode mnie, ale widziałam w niej potencjał, chęć pracy. Po miesiącu dało się zauważyć jak rzeczywistość zaczyna ją przerastać, jak nie radzi sobie z korporacyjnymi standardami w każdym momencie pracy. Brakowało momentami słów, nie wiedziałam co spowodowało tą blokadę, zaczęły się błędy niedopuszczalne, ale ja nie potrafiłam tak sobie powiedzieć do widzenia. Szansa za szansą, negatywne zachowanie pozostałego zespołu robiło się coraz bardziej wyczuwalne przy komentowaniu pracy Arlety. Przyszedł dzień, kiedy sama nie bardzo miałam pomysł co zrobić i kiedy usiadłam do Niej jako klientka zauważyłam jak trzęsą się jej ręce… Wolałabym zapaść się pod ziemię niż to widzieć, dla mnie jako przełożonej widzieć drugą Kobietę w takim stanie było porażką, moją porażką, bo nic nie pomagało…ale wtedy wstałam i powiedziałam do wszystkich, że jutrzejszego dnia rano na obsługę nie siada Arleta ponieważ zrobimy sesję coauchingową. Spojrzała na mnie, kiwnęła głową, reszta zespołu nie miała oczywiście żadnego ale. Kolejny ranek był spokojny, rano wszystkie wypiłyśmy wspólnie kawę i kiedy była pora otwarcia placówki dziewczyny wyszły na salę obsługi, a my usiadłyśmy wygodnie na ziemi z kartkami papieru, mazakami i zaczęłyśmy… Były łzy, śmiech, błysk oka i szczera rozmowa. Wiem że zrobiłam coś wspaniałego dla Niej i nikt wcześniej nie docenił jej jako Kobiety. Przeszłość i przeżycia z niej powodowały ten strach przed ludźmi. Pomogłam jej podnieść swoją wartość, uwierzyć w siebie, pokazałam że można. Kiedy kolejnego dnia weszła do pracy z uśmiechem i cudownymi oczami szczęścia mi nic więcej nie trzeba było. Później wszystko zaczęło przekładać się na efektywność jej pracy i zaangażowanie, ale dla mnie najwspanialsze w tym było to że wróciło do Niej szczęście. Zawsze staram się wnosić wszystko co najlepsze, pokazuję swoim Kobietkom w pracy jak warto dbać o siebie, mieć czas na swoją odskocznię, jak trzeba pomaluję im oko lub doradzę która sukienka fajniejsza 🙂 Obecnie nie pracujemy już razem, bo trochę choruję ale kawa obowiązkowo raz na jakiś czas musi być, a co najwspanialsze chętnie na nią wszystkie idziemy 🙂

Mam dopiero 30lat, ale mój scenariusz życia dał w kość jak nie jednej 80latce. Przeszłam rozwód, nieudany związek, sama wychowuję Synka dla którego muszę być wsparciem, zwolnienie z pracy w sposób drastyczny przez przełożonego (mężczyzna), który rywalizował ze mną i niestety czuł zagrożenie. Pozbawił mnie radości z robienia tego co kochałam… Ale trzeba było wstać na nogi i iść, bo przecież niejednej osobie jestem przykładem kobiety zaradnej, uśmiechniętej dla której nie ma rzeczy niemożliwych…

Co chwila robię coś co powoduje, by kobiety wierzyły w siebie i były pewne swojej wartości. Jestem tego przykładem, bo mimo że w środku czasem upadam to tak szczerze chcę by każdy widział mnie uśmiechniętą z tym dobrym sercem dla innych 🙂 Niestety czasy jakieś nastają dziwne, że silne Kobiety nie są zbyt chętnie widziane …

Małgorzata