Roma Gąsiorowska: SAMICA ALFA

fot. Rafał Masłow

Fizjonomia i spokojny sposób bycia lekko zdekoncentrowanego aniołka, a w środku – żelazny generał sił lądowych, powietrznych i morskich w jednym. Fuzja niezachwianej wiary w swoją intuicję z racjonalizmem. Roma Gąsiorowska – aktorka ciągle odmiennych ról i kobieta biorąca na siebie coraz to nowe funkcje. Za chwilę znów będzie o tym głośno.

reklama

Kto ty jesteś?

Europejczyk mały…

Nie taki mały w porównaniu z tym, jaką cię zapamiętałam sprzed sześciu lat.

Tamtej pani nie znam, tej sprzed ślubu chyba jeszcze. Przez ten czas tyle się zmieniło. I kim ja teraz jestem? Człowiekiem w nieustającym procesie rozwoju, stale poszukującym, na pewno od dawna nie zamykam się w jednej dziedzinie i ciągle wyznaczam sobie nowe cele, do których konsekwentnie dążę.

Aktorka, performerka, wideoartystka , projektantka mody, coach i założycielka szkoły aktorskiej, piszesz scenariusze…

Ta moja wielozadaniowość wzięła się z fascynacji takimi artystami, jak Tadeusz Kantor, Jan Lenica, Pipilotti Rist, Marina Abramović czy Andy Warhol. Zawsze widziałam w sobie artystkę, już jako dziecko tak siebie nazywałam, nigdy nie myślałam o sobie „aktorka”. Jestem aktorką i kocham to robić, ale to, co mi w duszy gra, to o wiele więcej. A do tego mam przy tym całym artystycznym multipleksie umysł również ścisły, zawsze kochałam matematykę, poza tym jestem dobrą organizatorką, dlatego od kilku lat zaczęłam poważnie rozwijać biznes, który działał na różnych polach sztuki, aż doprowadziłam do momentu, gdy zebrałam to wszystko w mój wymarzony autorski koncept. Otwieram W-arte! Open Art Space, nowe miejsce w Warszawie na Mińskiej w Soho Factory, które w jednym zdaniu można nazwać interdyscyplinarną platformą artystyczno-edukacyjną. Znajdzie się tam zarówno moja szkoła, jak i arthouse, czyli różnego rodzaju warsztaty twórcze i biznesowe, będzie klubokawiarnia ze sceną i concept store. Czyli wszystko, co kocham.

Dawniej deklarowałaś, że wolisz kierować z tylnego siedzenia.

Zawsze byłam samicą alfa, musiałam jednak dojrzeć, nabrać doświadczenia i odwagi, żeby poprowadzić jako kapitan tak ogromny statek. Przez kilka lat budowałam swoją psychikę, eliminując lęki oraz budując zdrową samoocenę. Mam teraz dobry czas.

Co na to mąż?

Mój mąż bardzo mi kibicuje, ale nie jest to dla niego proste. Ja bardzo wysoko stawiam poprzeczkę, ale myślę , że dobrze mu z tym, to też go fascynuje. Michał również jest bardzo silną indywidualnością, ładnie to kiedyś określił, mówiąc, że w domu panuje dwuwładza. Oboje jesteśmy uparci, temperamentni, apodyktyczni, ale też bardzo empatyczni i przede wszystkim oboje chcemy pracować nad sobą, i to jest klucz. Mamy swoje terytoria i dopracowujemy sztukę mediacji. Ale mówiąc poważnie, właśnie małżeństwo, a zwłaszcza to, że zostałam mamą, co złączyło mnie z tym kosmicznym źródłem energii, to właśnie dało mi trzon, pion, siłę, zaufanie do siebie i intuicję. To wzmocnienie promieniuje na wszystko. Teraz moja doba trwa 48 godzin i da się z tego czerpać radość.

Jesteś zapracowaną mamą.

Mama zapracowana owszem, ale przede wszystkim mama. Mam teraz wielką kumulację bo jednocześnie robię film (dla dzieci zresztą), Teatr Telewizji, produkuję koncert performatywny, ogarniam festiwal otwarcia i, oczywiście, tworzę wszystko od podstaw, buduję sieć kontaktów, to zajmuje mnóstwo czasu i wymaga ogromnej determinacji i organizacji. Nauczyłam się tak organizować czas i swoje życie, że w tym wszystkim zdążę jeszcze iść na basen, staram się działać bez presji, bez napinki, niepotrzebnych nerwów. Słucham intuicji i jestem bardzo racjonalna. Staram się budować mocne filary dla W-arte! To jest moja inwestycja w przyszłość. Zawsze miałam ogromną potrzebę bycia niezależną, a zawód aktorki jest tego zaprzeczeniem. Przez ostatnie sześć lat tworzyłam więc podwaliny dla mojego nowego miejsca. Udało się.

Szczerze mówiąc, mylą mi się już nazwy tworów powołanych przez ciebie do życia.

Tak, wiem, trzeba to jakoś uporządkować w Internecie. Ale z drugiej strony – właściwie się cieszę, że jest gdzieś ślad wcześniejszych moich działań i widać, jaką odbyłam drogę, żeby chcieć teraz na jednym terenie połączyć te elementy układanki w całość. Nie wymyśliłam tak szerokiego projektu wczoraj, to efekt procesu, rezultat tego, że już dobrych kilka lat temu zaczęłam działać interdyscyplinarnie. Już dziesięć lat temu wraz z przyjaciółmi stworzyliśmy Stowarzyszenie Twórców Sztuk Wszelkich. Pracownię, w której wymienialiśmy się warsztatem i odkrywaliśmy siebie w innych dziedzinach sztuki niż te, którymi się trudniliśmy na co dzień. Kiedy jako aktorka osiągałam kolejne etapy wtajemniczenia i pięłam się na szczyt, równocześnie badałam różne rynki: modowy, wideo, galeryjny, edukacyjny, teraz mam doświadczenie, które pozwoli mi zarządzać ogromnym przedsięwzięciem, gdzie wszystkie te dziedziny połączymy. Przykładem moda – tu nie będzie mojej kolekcji, ja działam w kolaboracjach. Moje projekty można będzie na jesień znaleźć w butiku PLNY LaLa, natomiast w W-arte! concept store będą unikatowe limitowane serie, dedykowane temu miejscu, oraz warsztaty, wydarzenia związane ze światem mody. Ja jestem tu lokomotywą, która ciągnie za sobą kolejne wagoniki, inspiruje i dogląda, i leci dalej tworzyć kolejny projekt.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »