Schadenfreude

Schadenfreude- od wczoraj myślę o niej intensywnie. Czyje nieszczęście cieszyło mnie najbardziej? Sądząc po tym, jak stroszą krawaty i prężą zadowolone miny politycy po każdym “sprytnym” zagraniu powiedzenie, iż nic tak nie cieszy jak nieszczęście innych, zdaje się w Polsce sprawdzać. Postawa to niechrześcijańska, ale wady ma każdy, potem zmówi się kilka dodatkowych paciorków w pokucie i luz blues.
Czyje nieszczęścia cieszyły mnie w życiu najbardziej? W podstawówie bezcenne były miny klasowego kujona Jacusia, który bladł na widok kozła gimnastycznego bez łęków. Skakanie przez kozła to jedna z niewielu rzeczy w szkole, które szły mi świetnie. Szkoła była tylko dodatkiem do wuefu. Byłam tak skoczna, że udawało mi się przeskakiwać nawet bez użycia rąk do podparcia, tymczasem pupilek pani od matematyki chyba tak bał się o swe jajka, że ten skórzany przedmiot przypominający siodło na czterech nogach przyprawiał go o mdłości. Upajałam się widokiem spietranego Jacusia na trzęsących nóżkach i wystarczało mi to za pozostałe momenty, w których to kujon ten nie dawał mi ściągać zadań z chemii organicznej. Węgiel tworzył związki—tyle z tej chemii pamiętałam I wiedziałam tylko, że nie chcę żadnych związków z Jacusiem. W liceum bardzo cieszyły mnie wszystkie rozstania bliskiej przyjaciółki, bo jak ją rzucał chłopak to miała więcej czasu dla mnie, a ponadto mogłam się wykazać w roli pocieszycielki.
Moimi nieszczęściami na pewno robię przyjemność conajmniej kilku osobom. Traciłam pracę, rozwodziłam się, matkę miałam co prawda wybitną, ale za to zmarło jej się wcześnie, a i małe nieszczęścia dają dużo radości. Nogi mam zgrabne, ale na szczęście siwieję. Niedawno zwiedzałam dolinę Prądnika i we wsi porysowali mi gwoździem lakier samochodowy. Auto co prawda stare, ale zawsze fajnie dopiec przyjezdnym ze stolicy. Mam nadzieję, że radości starczyło im do teraz. Jeżdżę sobie autem z blizną- taki twardziel z tego mojego szerszenia szos.
Robienie komuś na złość, a potem czerpanie z tego satysfakcji, zwane jest przez polityków od niedawna “genialną strategią”. Elity pokazują, że możemy pozbyć się skrupułów. Wredne zachowanie zasługuje na pochwałę, a postawa koncyliacyjna może być wyszydzona. Muszę poćwiczyć podstawianie nogi I faulowanie- to chyba nietrudne. Co jednak zrobić, gdy sfaulują nas? Po udanej trepanacji czaszki oraz wymianie wiązadeł wypracować lepszą formę i udawać, że dawno nie pamięta się już o sprawie.

PODYSKUTUJ: