Wielka pustka

Mieszkanie jest jak pies. Zostawione samo- wyje. Nie każdy pies wyje, rzecz jasna. Tzn. pies to nie rzecz, o nie. Nawet określenie “czworonóg” nie pasuje do wszystkich. Pies Anki ma tylko trzy łapy, biedny kombatant. Nasz pies Korek nie wyje, bo lubi być sam. Co prawda nie opróżnia mi barku (nie mam takowego, ale marzyłby mi się barek w kształcie wielkiego drewnianego globusa, widziałam u Piotrka w Otwocku, no ale oni są z tych Porajów, z tych Radziwiłłów to mają takie cacuszka) lecz korzystając z tego że nas nie ma, ładuje się nam do łóżka. Bezczelnie na sam środek, nie na krawędź, tylko w poprzek, po pańsku. Jak akurat leży tam otwarta książka, to potem trafia mi się taki wygrzany, pachnący sierścią tomik wierszy czy ostatnio “Wołyń” Szabłowskiego. Jednak suczka sąsiadki piętro niżej często płacze i drapie w drzwi. Myślę o wzorach jakie jej pazury zostawią na drewnianych drzwiach. Źle znosi puste mieszkanie. Ostatnio przybyła do nas na płaskie Mazowsze moja teściowa z Chorzowa, która przywykła do domu wielopokoleniowego. Od kiedy przyszła na świat nie zostawiała domu pustego, bo zawsze jakaś ciotka dewotka, matka, albo mąż albo babciawnuczkastryjek znalazł się na którymś z pięter. Trudno powiedzieć co lepsze- nigdy nie zaznać spokoju I ciszy, znosić obecność rodziny 24 godziny na dobę czy, cytuję teściową, to “współczesne wariactwo i wszystko jest na chypcika”. Rzeczywiście. Ja jako kobieta pracująca oraz szoferka starszego syna uprawiającego wszystkie możliwe sporty niewodne wychodzę z domu przed ośmą rano i porzucam mieszkanie. Pranie schnie bez towarzystwa, kaktusy rosną bez publiczności, kurz się nie unosi, nie opada, tylko w kątach się zbiera. Deski sobie nie potrzeszczą, bo po nich nikt nie stąpa, deszcze się wleją, jeśli balkon niedomknięty, garnki wyją z głodu bo bulion się w nich nie gotuje. Mąż też na miasto wybywa, albo jakie wyprawy górskie go wołają. Mieszkanie nam wypomina: wielkieś mi uczyniła pustki w moim domu, Agato.
Gdy auto stoi długo nieużywane- psuje się. Czy nie powinien ktoś skonstruować aplikacji gwarantującej opiekę nad samotnym mieszkaniem? Są aplikacje dla taksówek I niań. Aplikacja babysitting działa. Działa też wynajmowanie mieszkań na wakacje. To może taki “Room sitting” by się sprawdził. Ktoś akurat marznie w okolicy, albo ma godzinę przerwy między spotkaniami, albo zdrzemnąłby się przed powrotem do Otwocka, albo nie cierpi swojej gderającej żony- myk, myk, patrzy, a tu mój lokal pusty między ósmą rano a osiemnastą trzy przecznice obok. Zawsze może wpaść, klucz pod wycieraczką, zabawić psa, nakarmić mole, włączyć radioodbiornik, pralkę, nawet pustą, byle coś żyło, włączyć kaloryfer w łazience, zostawić okruchy chleba na blacie. Zostawić jakiś zapach perfum, może pizzy odgrzanej w piekarniku. Ukraść nie ma co. A zawsze zostawi. Jakieś życie w pustym mieszkaniu.

PODYSKUTUJ: