1 listopada

Człowieczy los

Snują się dymy nad cmentarzem
jak dusze szukające bliskich.
Ten dzień szczególny
łączy i przypomina.
W każdym grobie zakopane łzy
i połówki serc rozdartych.
Ci co żyją cierpią, ci co umarli pewnie też.
Cóż możemy im dać,
tym,
którzy odeszli
te kwiatki od serca tylko i te światełka,
dajemy nasze uczucia i myśli.
Głowa pęka, serca pękają,
te kości biedne,
te szczątki spopielone,
to tragizm niepojęty.
Odeszli i już nie wrócą.
A tacy żywi byli,
śmiechy perliste,
głosy znajome,
gesty niezapomniane
i wszystko przepadło,
nie wróci już.
Tragizm niepojęty,
kwiatki i lampki
i my, którzy jeszcze tu jesteśmy.
Boimy się nieznanego.
Boimy się unicestwienia.
Wierzymy, że oni
przygotowują nam miejca tam,
nie wiadomo gdzie.
Prawdę mówiąc
wolelibyśmy zwykłą prawdziwą codzienność.
Nie tęsknimy za czyśćcem,
ani za światłością.
Chcielibyśmy tylko zwykłego codziennego dnia
i naszych bliskich z powrotem,
żywych, tryskających zdrowiem, humorem,
ale to się nie zdarzy,
taki już człowieczy los.
Dziś rozumiemy,
prochem jesteśmy
tak jak i oni
ci w grobach.
Stworzeni z miłości,
ubrani w ciała,
znowu będziemy prochem
i wspomnieniem.
Taka jest prawda,
czy się nam to podoba, czy nie.

autor: Iwona Miżyńska van Eck – 01.11.2018

PODYSKUTUJ: