Dzień w deszczu

Dzisiaj czyli wczoraj ( patrzę a jest już po pólnocy) była okropna pogoda. Ciemno i deszczowo.  Wieczorem zmuszona potrzeba pójścia do sklepu , wzięłam parasol i poszłam. Ludzi pełno, szczególnie młodzieży w grupach. Spojrzałam na latynoską dziewczynę- miała wytatuowane dziwne, kanciaste brwi. Nasze oczy się zetknęły. Coś powiedziała swojej grupie i oni z kolei wszyscy spojrzeli   na mnie. Ja uciekłam wzrokiem. To była nieprzyjemna sytuacja.

Patrzę po ludzkich twarzach i widzę, że niektórzy   tego nie lubią. Jakby zetknięcie się z cudzym wzrokiem było bolesne. Widzę ludzi, którzy mam wrażenie, że chcą się ukryć – chyba najchętniej szli by w czapeczkach niewidkach. Czasem mam wrażenie ,że ludzie otaczają się wielkimi niewidzialnymi kulami , które sprawiają im poczucie bezpieczeństwa, chyba chcą, żeby nikt na nich nie spojrzał, nie zapytał o coś. Ja jestem otwarta na rozmowę, na uśmiech. Właśnie dziś uśmiechało się do mnie małe dziecko a także jego mama.

Dziś miałam nieprzyjemną rozmowę z siostrą. Nie znałam jej z tej strony , jednak po latach bez bliskich kontaktów rodzeństwo przestaje się dobrze znać i kochać. Mnie to ani ziembi ani parzy, bo nie raz  już się przekonałam , że nasze wzajemne uczucia nie są gorące. Ale dziś zostałam oblana bardzo zimnym prysznicem. Egoizm górą -nie do pomyślenia.

Boję się tego co się dzieje w Europie.

PODYSKUTUJ: