Bliźniak i kokosy.

Dziś nigdzie nie wychodziłam. Pogoda fatalna, ciemno,  deszczowo i chłodno.

Po dobrym obiedzie mąż wyszedł na pogaduszki do sklepu arabskiego,  który sąsiaduje z nami. Właścicielem jest młody chłopak z Turcji, który jest w Holandii 10 lat i właśnie sprowadził swojego brata. Z tym bratem to była niespodzianka.

Parę tygodni temu poszłam do sklepu, wybierałam owoce i warzywa, patrzę „właściciel” układa towar , uśmiechnęłam się do niego a on nic. Pomyślałam sobie, że coś  z nim jest nie tak , bo zawsze jest bardzo miły i grzeczny. Poszłam zapłacić do kasy , a w kasie też właściciel , tym razem prawdziwy. Okazało się, że to brat bliźniak jednojajowy, dokładnie taki sam. Jest tylko jedna różnica – błysk w oku, która ma mój znajomy. Opowiedział mi, że w związku z tym podobieństwem było trochę zabawnych historii. Brat nie zna holenderskiego , nic nie odpowiadał na pytania , ludzie myśleli, że właściciel oszalał. No,  ale teraz stali bywalcy sklepu znają obu braci :)

Gdy przyjechaliśmy z Polski właściciel sklepu dał nam na powitanie torbę z truskawkami i moimi ulubionymi owocami kaki. Bardzo to miłe z jego strony. Ale wracając do dnia dzisiejszego, mąż wrócił do domu z pogaduszek ze sklepu i przyniósł orzechy kokosowe. Przyznam, że nigdy kokosów świeżych nie jadłam , co gorsza , nie wiedziałam jak je „otworzyć”. Mąż powiedział, że trzeba walnąć młotkiem, ale wolałam sprawdzić filmik na you tube. Okazało się, że najpierw trzeba zrobić dziurkę w kokosie , wówczas wyleci z niego pyszna woda kokosowa, a potem dopiero orzech rozłupać.

Zaczęłam walić młotkiem, domownicy były ciekawi co sie dzieje w kuchni. Mama zdziwiła się , że ja tak halasuję. Nóż wbiłam w kokosa i od góry waliłam w niego młotkiem. Moje wysiłki na nic sie zdawały. Orzech trzymał sie mocno, a ja się z wysiłku spociłam i uszkodziłam 3 noże. Udało mi się jednak dokonać otwarcia tej twardej skorupy. Spróbowałam , ale powiem, że smak taki sobie.

Bardzo pożyteczna roślina, bo posiada miąższ i wodę . Człowiek będący w dżungli ma od razu jedzenie i picie.

Podziwiam małpy, które umieją sobie sprawnie te kokosy otwierać. Na pewno są w tym dużo lepsze ode mnie , ale mają lata praktyki, albo raczej są zakodowane genetycznie i wiedzą bez instrukcji co z takim kokosem zrobić.

PODYSKUTUJ: