Lęk przed miłością

Zaznaczam, że ja się nie boję miłości :)

Warsztat poetycki, inspiracja wierszami Kazimierza Wierzyńskiego

Lęk przed

Nie mogę dojść do siebie
po naszym spotkaniu.
Ulica rozbłysła Tobą,
nic tylko Ty, Ty, Ty.

Zamiast patrzeć Ci w oczy,
przechodząc przymknęłam powieki
blasku się bojąc Twojego,
Chóry Aniołów zaśpiewały.

Niebo rozbłysło
a gwiazdy stanęły obok zdziwionego słońca.
To burza szaleństwa,
to uczuć burza się rozpętała.

Umarłam na chwilę
akurat wtedy, gdy do mnie coś powiedziałeś,
nie pamiętam, nie kojarzę,
nie wiem co mówiłeś.

Zachorowałam,
tak – miłość to choroba duszy,
albo też jej stan naturalny,
którego się boję.

Przed, którym uciekam,
którego się boję.
Może wolę uciec od miłości,
przed obawą zniewolenia?

Rezygnacja dla dobra swego
lub czyjegoś?
Czy to ma sens?
Czy warto?

A może miłość to tylko
żart hormonów?
a one śmieją się z nas śmieją,
razem z Matką Naturą.

autor: Iwona Miżyńska van Eck – 13.09.2017

PODYSKUTUJ: