O trudnym życiu kobiety

Znowu jestem w Polsce. Kiedyś, gdy jechałam do kraju przy granicy już ogarniało mnie niesamowite szczęście. Przyroda wydawała mi się piękniejsza, wszystko ładniejsze niż w Niemczech nawet pogoda. Teraz też jest ładniej niż w Niemczech, ale nie ma we mnie radości. Chyba jestem znieczulona, wszystko ani mnie nie ziębi ani nie parzy. Wszystko jest mi obojętne.

W Holandii czuję się chyba lepiej, tutaj już miałam w nocy za wysokie ciśnienie, stresy, wspomnienie dawnych stresów. Mam wrażenie, że ludzie widząc żółtą rejestrację, zaczynają na mnie inaczej patrzeć, jedni miło inni z zazdrością. Tylko nie wiadomo o co, bo nie ma czego zazdrościć. Tu w Polsce widzę mnóstwo ludzi dobrze ustawionych finansowo, ale i tych, którym gorzej się powodzi. Za socjalizmu ludzie mieli wrażenie, że są równi, teraz już przepaść się pogłębia a zresztą już od bardzo dawna to się dzieje. Pewne grupy spoleczne już się rozstały na zawsze.

Nie żałuję, że już nie jestem młoda, nie chciałabym żyć w obecnym świecie jako młoda kobieta wchodząca w życie. Wszystko jest takie trudne, nawet telefon. Nie wiem jak mają sobie poradzić w tym świecie dzieci mniej zdolne i z mniej zamożnych rodzin. Pewne światy będą dla nich całkowiecie zamknięte i niedostępne. O luksusowym życiu będą sobie mogły tylko pomarzyć i zobaczyć je na filmie.
Ostatnio z wiadomych względów dużo się pisze o żonach pilkarzy. No dziewczyny, jest to jakaś droga do lepszego świata, wystarczy się odchudzić zoperowac nosy, biusty itp. i zacząć intensywnie uczęszczać na treningi piłkarzy. Sprytne dziewczyny wiedzą co robić, by opływać w miliony.

Przeraża mnie to, że już od najmłodszych lat trzeba się przygotowywać do dorosłości, szkolić, ćwiczyć, ciągle dbać o figurę i wszystko naokoło. Nie ma luzu i spokoju jest tylko stres i wyścig. Kobieta musi być we wszystkim najlepsza, w domu, w pracy, przy dzieciach, do tego musi być zadbana i wyglądać super.Jak to wszystko udźwignąć? Ta presja, że musimy być we wszystkim „naj” jest okropna, a przecież przychodzą choroby, starość . Jak sobie damy z tym radę? Znowu trzeba będzie być atrakcyjną osiemdziesięciolatką, wysportowaną, piękną, stylową. Jak sobie dać z tym wszystkim radę? A może lepiej mieć to wszystko gdzieś, tę szaloną presję społeczną, że musimy być „naj”do końca życia i oddać się błogiemu lenistwu i podjadaniu między posiłkami, które jest surowo zabronione a takie miłe.

PODYSKUTUJ: