Proza poetycka – o naszych kobiecych myślach, o których nikomu nie mówimy

Srebrnowłosy w krainie kamer

Układał kwiaty, pochylony zanurzał dłonie w płatkach i listkach, w żółtych, czerwonych, różowych, niebieskich – tęczy kolorach. Zapach kwiatów unosił się nad nim, jego oczy podobne niezapominajkom, rozmarzone właśnie wtedy zetknęły się z moimi. Nic nie powiedzieliśmy, nie umiemy ze sobą rozmawiać, ale mamy przecież telepatyczne myśli. Jakieś uczucie przeniknęło moje serce, zatrzymałam się na chwilę, nie miałam odwagi ponownie spojrzeć w te jego błękitne oczy, uciekłam i uciekam do teraz.
Aniołowie są między nami.
Pierwszy raz spotkaliśmy się dawno temu, nagłe zderzenie w białych drzwiach – przypadek. I wtedy nasze oczy się spotkały i doszło do eksplozji nieznanego przedtem mi uczucia. Uczucie nienazwane – nie miłość, nie przyjaźń, nie podziw, nie sympatia. To jest coś z czym nie możemy sobie poradzić. Zabić to czy utrzymać.
Świat nie ma dla nas dobrych propozycji. Wisimy w próżni nie wiedząc co począć.
Męczymy się tutaj w tym pomieszczeniu z kwiatami i innymi przedmiotami, obcy i znajomi, obojętni i zainteresowani, może zakochani i niezakochani, jedno prawda – zafascynowani sobą.

Pełni lęku spotykamy się w wielkiej, oświetlonej neonówkami sali, zewsząd patrzą kamery, nie możemy nawet się dotknąć – obserwowani. Na dużym ekranie, na ścianie widać każdy nasz ruch, każde spojrzenie. Zawsze obserwowani, obserwujący siebie spod oka. A naokoło ciemność – to wyspa w przestrzeni psychicznej – ale nie jest to bezpieczne dla nas miejsce, a szczególnie dla mnie.Chodzą tam patrole ciekawskich służb. Kontrola uczuciowa z miernikami sprawdza natężenie ludzkich uczuć.Muszę się pilnować i Srebrnowłosy także, bo przecież mogą go wyrzucić za kontakt z nieznaną kobietą. Kolorowe gadżety z półek są niewinnymi rekwizytami w tym teatrze gry na nerwach i namiętnościach.
Ściany pełne oczu patrzą, nawet te kwiaty chylą główki w naszym kierunku, a my zbliżamy się do siebie na chwilkę nie dotykając się i nie patrząc, tylko ciepło naszych ciał nachodzi na siebie bezwstydnie, ale dyskretnie.
Udajemy, że tego nie zauważyliśmy, szybko uciekamy z miejsca zbrodni niezaistniałej. Dziś byłeś bez marynarki, w białej koszuli, wolałam Cię w czarnej marynarce, lubię, gdy mężczyzna jest elegancki. Spadłeś w moich oczach o jakieś 20 punktów. Może jutro nadrobisz marynarką. Przedtem chowałeś skrzydła pod nią a teraz gdzieś zniknęły, widocznie nie chcesz z nimi tak paradować w miejscu publicznym. Pewnie ludzie by cię wyśmiali, bo nie są przyzwyczajeni do prawdziwych aniołów. Na pewno jakby sam Bóg przyszedł i powiedział, że jest Bogiem też by go wyśmiali.Społeczeństwa ludzkie nauczyły się nie ufać słowom, mogą je przekonać tylko silne, realne argumenty i to i tak wywoła potem falę teorii spiskowych i nieprawdopodobnych spekulacji. Żyjemy w świecie nieufności a czasem przecież komuś trzeba zaufać.
Nic o Tobie nie wiem, panie R. oprócz tej litery R.
Aniołowie są między nami.
Srebrnowłosy kiedy tak osiwiałeś? Przecież jesteś jeszcze młody, jak to się stało, czy posiwiło cię nieszczęście czy okrutne geny chciały cię niesprawiedliwie postarzyć.
Czy mogłabym cię pokochać? Chyba nie. Bo Ty jesteś na pewno zupełny inny niż moje wyobrażenia. Srebrnowłosy Aniele czy jest w tobie chociaż malutka część tego co sobie wymyśliłam – że jesteś dobry, kochany, uczciwy, szlachetny i masz wszystkie cechy najwspanialsze ze wspaniałych. Może lepiej nie podchodź i nic nie mów, żeby nie pękł balon moich wyobrażeń, niech tak zostanie, bądź ikoną nieskazitelną,doskonałą nigdy niezszarganą i niesplamioną.
Pozwól na siebie patrzeć, na takiego pięknego Anioła jak z obrazu mistrzów – pełnego nobliwej aury i szlachetnych uczuć.
Jedno jest pewne nigdy nie dorównasz mojemu realnemu ukochanemu, który codziennie całuje mnie w rękę na dobranoc i modli się o moje zdrowie najpiękniejszymi z najpiękniejszych świętych słów.
Aniołowie są między nami. I to nie zawsze są ci, których o to podejrzewamy.

autor: Iwona Miżyńska van Eck – 29.05.2018

PODYSKUTUJ: