Uciec od szarości

Było mi smutno od dłuższego czasu.

Ta pogoda okropna, ponura każdego potrafi doprowadzić do stanu nie życia lecz wegetacji.

Ciemno, nudno, głucho, paskudnie i beznadziejnie. Święta, a tam święta. Nic takiego. Dlaczego zanika we mnie radość z powodu świąt, przecież to taki ważny czas w naszej tradycji, kulturze i historii.Przecież nie powinno tak być. Denerwuje mnie, gdy ludzie mówią Bóg się rodzi, przecież Bóg jest zawsze, a będziemy obchodzić urodziny Boga. Owszem Bóg się rodzi w naszych sercach i duszach. Właśnie teraz przechodzimy taką gradację uczuć i wrażeń, ważne jest, żeby się w niej nie pogubić. Czasem przychodzą mi do głowy myśli, takie beznadziejne – raczej myśli o beznadziei. A nie powinny. Zawsze łapię się na tym, że przecież o tym, o czym ja myślę teraz ludzie już kiedyś myśleli i aktualnie teraz też myślą. Nie jestem pierwsza ani ostatnia. Te święta Bożego Narodzenia mają wielkie znaczenie, jest w nich głęboka mądrość, one nie są przypadkowe – ma się dzięki nim urodzić w nas nowa radość, nowe spojrzenie na świat i ludzi. Powinniśmy zacząć znowu z radością patrzeć na świat.

Jesień, końcowe miesiące roku, zwłaszcza listopad są bardzo przygnębiające i gdy przychodzi grudzień zaczyna dziać się coś dobrego. Pod wpływem widoku śniegu i światełek choinkowych świat staje się bardziej radosny i przyjemny. Ludzie przygotowują się do świąt, ale większość chyba myśli bardziej o gościach i prezentach niż o urodzinach Boga. Katolicy są wg mnie mniej praktykujący niż np. Arabowie. W krajach zachodnich bardzo widać ten zanik katolicyzmu.Tak przykro, gdy z kościołów powstają magazyny, sale do treningu wspinaczkowego lub mieszkania. Widziałam w Holandii zabytkowy kościół, który przerobiono na mieszkania. Mieszkańcy, tego domu – kościoła mówili, że czują się tam bardzo dziwnie, jakby te setki lat nabożeństw miały na nich jakiś wpływ.W pustkę zawsze wchodzi coś nowego i w miejsce kościołów, czasem nawet burzonych przez państwo ( nie ma komu za nie płacić ) powstają meczety. Europa sama siebie niszczy swoją kulturę i tysiącletnią tradycję. Gdy patrzyłam na burzony francuski kościół, przepiękny architektonicznie było mi bardzo źle, jakby niszczono nasze korzenie i oddawano przestrzeń obcym ludziom.

W tym czasie Adwentu my ludzie, niekoniecznie katolicy powinniśmy przygotować się do nowego życia, do lepszych,bardziej pozytywnych myśli, do docenienia tego, że żyjemy, że to nie jest tylko życie, ale – aż życie.I ono jest jedno więc musimy je dobrze wykorzystać i nie zmarnować go. Łatwo je stracić, a my zamiast je docenić często wybrzydzamy, to złe, to niedobre.

Moje postanowienie bożonarodzeniowe – to docenić życie, wszystkie jego walory i nie dopuścić do tego, by kolory życia wyblakły i zszarzały, czego i Wam życzę.

PODYSKUTUJ: