Wiek i kilogramy

Doszłam do takiego momentu, że czuję się staro chociaż jednak mimo wszystko wewnętrznie jestem młoda. Nie schodzę z 28 lat, tak mi zostało. Chociaż wiek mojego dziecka sugeruje zupełnie co innego. Nie jest to próżność, to jest rozpacz. Czas tak szybko leci. Niedawno byłam na imprezie z osobami z mojej młodości. Ludzie ci się postarzeli ja oczywiście też, ale człowiek siebie tak naprawdę nie widzi. Dopiero patrząc na znajomych- równolatków odkrywa, że czas mija i nie oszczędza nikogo. Niektórzy pięknie się starzeją, uprawiają sporty, jedzą dietetycznie i to widać, ale przede wszystkim ciężko nie chorują. Inni, ci chorujący, żeby żyć muszą brać leki , które rozwalają ciało. Moje ciało też się trochę rozwaliło po lekach, kiedyś bardzo zgrabna a teraz mogę sobie tylko pomarzyć o idealnej figurze. To niby nie powinno być ważne, ale presja społeczna, cały przemysł odchudzania ( a przede wszystkim ludzie czerpiący z tego zyski w kółko gadają o zdrowiu i o przymusowym odchudzaniu). Mówią, że tylko chudzi żyją długo a to wcale nie jest prawda. Moja babcia przed sześćdziesiątką sporo utyła, a potem systematycznie chudła i w wielu przeszło 90 lat ważyła 50 kilogramów. Czyli doszła do właściwej wagi do swojego idealnego BMI. Mimo tzw. zbędnych kilogramów była zdrowa i jakoś te kilogramy jej w niczym nie przeszkodziły, ani w miłości, ani w pracy. Teraz obserwuję moją mamę, ona też systematycznie chudnie, mając zbędne kilogramy żyje długo i szczęśliwie. Te kilogramy może jednak nie są takie zbędne, podobno siedzą w nich jakieś hormony, które sprawiają, że się długo żyje.
Dobra, pocieszam się, bo nie chce mi się odejmować sobie od ust smacznych jedzonek. Podobno kobieta, którzy lubi sobie dogadzać w jedzeniu jest dobra w łóżku, no i to muszę potwierdzić osobiście, bo w te klocki jestem (raczej byłam ) dobra. Teraz trzeba być dobrą we wszystkim i nie ma co swoich walorów ukrywać.
Nie wiem na jak długo do przodu mogę myśleć, w przyszłym tygodniu mam tomografię i zobaczymy co ze mną dalej będzie. Moja doktor spotka się ze mną pewnie dopiero za 2-3 tygodnie i powie co jest.Oby nic złego.
Nie umiem się ustawić na życie do przodu, boję się, że jak sobie coś zaplanuję to na pewno tego nie zrealizuję. Dlatego niczego nie planuję w dużej skali, tylko na jeden dzień do przodu, najwyżej tydzień. Czy mi się w ogóle opłaca odchudzać przy takim nastawieniu do życia? Raczej nie a może to i dobrze.

PODYSKUTUJ: