Wiersze o chlebie

Marzenie
Moja ciocia w obozie jadła kaszę z robakami.
Chleb widziała czasem we śnie,
dotykała go zziębniętymi, chudymi paluszkami
czternastoletniej dziewczynki
wyrwanej z domu rodzinnego
i rzuconej w daleki świat
okrążony drutem kolczastym.
Marzyła o chlebie,
chociaż o małej kruszynce.
Jakim cudem wydawała się skórka chleba.
Po latach wiedziała jak docenić chleb.
Ci co przeżyli wojnę
całowali chleb,
szanowali go.
Dziś chleb powszedni czasem leży w śmieciach,
wrzucają  go do kosza  dzieci w szkołach.
Zawsze docenia się to czego brakuje.
Boże spraw, żeby nasze dzieci nie musiały
się o tym przekonywać.
Pochylmy głowy,
uszanujmy te bochenki
chleba naszego powszedniego.
autor:Iwona Miżyńska van Eck – 13.07.2018
——————————
Po wylewie
Upadła,
wylew krwi do mózgu,
nie poprawiało się.
Oddali matkę do domu.
Napoje i jedzenie przez rurkę w nosie
A ona tak pragnęła kawałeczka chleba,
chociaż kruszynki.
Minęły trzy lata cierpienia w łóżku,
bez ruchu.
Odleżyny paliły bólem,
ciało sparaliżowane,
ale głowa pełna myśli
o życiu i śmierci,
o odchodzeniu
i te ostatnie marzenia o chlebie,
cudowny jego zapach,
połyskliwa, chrupiąca skórka,
i ten smak co nigdy się nie znudzi.
Koszmar łóżka chorego,
niewyobrażalne cierpienia i
tęsknota
za chlebem naszym codziennym
cudem
autor: Iwona Miżyńska van Eck – 13.07.2018
———————————
Miastowa
Nie znam wsi,
jestem z miasta,
nie zbierałam kłosów zbóż,
widziałam pola na filmach.
Wyjmuję zboża z torebek – już przerobione:
płatki, kasze, mąki –
jaką długą drogę przechodzą.
Nasz chleb w wielu gatunkach,
strawa codzienna,
przyjaciel chleb,
smarowany,
obłożony.
Nie zastapią go ryż  ani kuskus,
ani nowoczesne śniadanie dietetyczne,
ja wolę chleb,
nasz polski chleb,
bochen świeży wypieczony
z pyszną skórką,
obsypany białą mąką,
pachnący.
On ma swoje miejsce w moim sercu –
ukochany, niezapomniany
święty, polski chleb.
autor: Iwona Miżyńska van Eck – 13.07.2018
PODYSKUTUJ: