Zwykły dzień

Wszystko gada, nie mogę się skupić, telewizor gada, drugi komputer też, a mi nie chce się wstać, żeby to ściszyć.
Pogoda dziwna, niby nie gorąco bo 21 stopni, ale jakoś ciężko, śpiąco. Nie mogę dać sobie z sobą rady od kilku dni.
Te ostatni zamachy sprawiły, że czuję napięcie, oczekuję nowych ataków. Bo wiadomo to się nie skończy z dnia na dzień.
Życie jest przygodą i do tego nie wiadomo, kiedy się skończy ten film zwany życiem. Czasem ogarnia mnie przerażenie, że jak to się kiedyś będzie miało skończyć czy gwałtownie czy nie, czy lepiej z przygotowaniem czy lepiej nie, czy świadomie czy lepiej nieświadomie. Mnóstwo pytań i żadnej odpowiedzi.
Dziś znowu byłam na spacerze z mamusią na wózku. Pewien pan przechodzacy obok nas, zatrzymał się nagle i zapytał, czy jesteśmy matką i córka bo jesteśmy tak bardzo do siebie podobne, odparłam, że tak. Potem przechodząc koło fontanny zauważyłyśmy, że grupka mężczyzn gapi sie na nas. Czyżby znowu to podobieństwo. No fakt, nie wyparłybyśmy się siebie. Obym ja na stare lata tak jak moja mama zachowała urodę i elegancję.Ona zawsze jest zadbana , nawet teraz, gdy jest słaba i nogi odmawiają jej posłuszeństwa. Zawsze od siebie dużo wymagała i wymaga.Bardzo podobają mi się jej zasady i konsekwentne ich realizowanie.
U nas w Almere nie widać żadnego strachu podyktowanego terrorem. Ludzie jak zwykle zatopieni są w swoich sprawach. Nikt nikomu nie przeszkadza, a mieszkają tu ludzie z 220 krajów świata. Tak też można.
Acha, dziś jest druga rocznica mojej operacji.

PODYSKUTUJ: