Doliczam sie…

…pieciu bezdomnych spiacych dzisiaj w parku. Kiedy przechodze obok nich, wlasnie sie budza przeciagajac i przecierajac oczy.

W pociagu tlok. W tym tloku dwoch mezczyzn prowadzi glosna rozmowe. Rozmowa jest zawila a rozmowcy dziela sie na wszystkowiedzacego i suchacza. Sluchacz glownie potakuje z powidziwem dla wiedzy wszystkowiedzacego, a wszystkowiedzacy wylewa z siebie potok slow na dowolny temat. Na przyklad analiza porownawcza jazdy ciezarówek w Autralii i Szwajcarii. Nie chce mi sie sluchac ale wszystkowiedzacy ryczy mi do ucha wiec sie nie da wylaczyc. Po ciezarowkach przychodzi czas na przedszkola. Które lepsze. Jestem wdzieczna losowi, ze moja podroz trwa tylko 15 minut i nie musze wiecej sie niechcacy douczac na takie górne tematy.

Na berlinskim dworcu glownym porzadkowi dworcowi usiluja spedzic bezdomnego z lawki. Ten bezdomny w przeciwienstwie do tych z parku, nie ma butów. Jedna stopa jest zawinieta jest w gazete a druga swiezo zabandazowana – üewnie na misji dworcowej.
„Wstan i idz!” krzycza porzadkowi.
„nieeeeeeeeeeeeeeeeeee!” ryczy ile tylko sil w plucach bezdomny.
Katem oka widze jak porzadkowi usiluja wziac bezdomnego pod pachy ale ten sie broni.

Wydostaje sie z dworca na tak zwane swieze powietrze przesycone dymem z prawdziwych i elektronicznych papierosów, wonia moczu i wymiocin tudziez cementowym pylem pobliskiej budowy. BErlinskie powietrze!

PODYSKUTUJ: