Dzisiejszy dzien…

…minal mi pracowicie a mianowicie w pracy. Nie narzekam bo lubie moja prace i wiem, ze wielu bezrobotnych chetnie by sie ze mna zamienilo… Bezrobocie wsrod osób w moim podeszlym wieku kwitnie, poniewaz wszyscy chca mlodych zdolnych a niewielu starych i doswiadczonych.

Objawy starosci widze po zmeczeniu, po worach pod oczami, coraz cienszych wlosach, cellulicie i wielkosci garderoby. Dobrze, ze nie jestem modelem, albo na przyklad tancerka, bo juz dawno bylabym na emeryturze. Takich tancerzy to mi bardzo szkoda – od mlodosci trenuja a wieku lat czterdziestu albo i wczesniej, ida na zlom ze zrujnowanymi stawami i pokiereszowanymi stopami. A myslec mozna i na wózku inwalidzkim.

Podczas dzisiejszych rozmów wchodzimy na temat tychze wózków. I jak Polska jest nieprzygotowana w dalszym ciagu na obecnosc osób przykutych do wózka w calkiem normalnej, zwyklej codziennosci dnia. Ojciec trzydziestoletniej dziewczyny z porazeniem mózgowym (na wózku) opowiada o tym, jak musial zrezygnowac z chodzenia do swizo odremontowanego teatru. Przed remontem wózek bez problem miescil sie na widowni. Po remoncie – ani rusz. Opowiada tez o restauracjach, w których co prawda sa toalety przystosowane dla niepelnosprawnych, tyle tylko ze drzwi zrobiono na waskie i wózek sie nie miesci. No I krawezniki i schody…..

Tak wiec mimo tluszczu I zmarszczek szczesliwa jestem, ze ciagle jeszcze nosza mnie moje nogi i ze moge okraczyc dziure w chodniku i wjesc po schodach do sklepu, zeby kupic chleb. Takie zwykle rzeczy, a jednak moga byc niezwykle.

PODYSKUTUJ: