Fala upalow…

…zzera mnie fizycznia. Nie lubie. Nie cierpie takiego goraca – w Berlinie od czterech dni ponad trzydziesci stopni! Ciepelko – czemu nie, chetnie, ale takie tropiki to nie dla mnie. Brakuje mi jakichś elementow metabolicznych albo genetycznych albo obu w organizmie. Jako skutek – puchne, jestem zmeczona i drazliwa (czytaj – wkurwiona).

W ramach tejze drazliwosci nawrzeszczalam na pracownika we wtorek rano. Wczoraj przepraszam za nieeleganckie zachowanie, mowie: „Przepraszam cie nie za to co ci powiedzialam ale za to jak ci to powiedzialam”. Czyli takie przeprosiny polowiczne.

Kaczki zniknely z balkonu sasiada. Nie z powodu upalu i nie z powodu tego, ze sasiad na kaczki nakrzyczal. On po prostu zabrał doniczki do mieszkania i skonczyla sie mozliwosc popmieszkiwania w buszach papirusa. Biedne kaczki, a tak juz bylo fajnie… Samo zycie.

PODYSKUTUJ: