Glos sasiada…

…z hotelowgo pokoju obok przesladuje mnie od przyjazdu. Czuje narastajaca agresje – on opowiada tubalnym glosem o skandalicznym smaku brandenburskich pomidorów, o skandalicznych uchodzcach, skandalicznym jedzeniu w hotelu – wszystko jest zle i skandaliczne. „Skandalös!!!” przenika sciany i drzwi od bladego rana do ciemnego wieczoru. W ciemnym wnetrzu mojej duszy dojrzewa morderstwo….

Do morderstwa doszlo nareszcie na stronie 148 kryminalu, który wlasnie czytam. Najnowsza powiesc Donna Leon -„The Waters of Eternal Youth” (Zdrój wiecznej mlodosci) czyta sie lekko i wciagajaco.

DZwoni Telefon – to znajomy z Berlina, informuje mnie, ze Towarzysz Odcinka Zycia zgubil swój telefon komórkowy i jest niedostepny. Nie wie gdzie zgubil – akcja poszukwania trwa. Wczoraj bral udzial w meczu tenisa stolowego, wiec moze zostawil w hali sportowej. Moze w samochodzie u znajomego, który go odwozil do domu. A moze jeszcze gdzie indziej. Uzmyslawiam sobie, ze w etui telefonu, TOZ inteligentni mial tez karte bankowa i karte ubezpieczalni. Czuje goraco podchodzace mi do zoladka, paralizujace „nic sie nie da zrobic”.

TOZ zawsze byl roztargniony i to nie pierwszy anie nie drugi telefon komórkowy, który zniknal w przepasciach tego swiata. Tak juz jest. Kieds dramatyzowalam, zadawalam pytania typu „jak mogles?” ale teraz, po latach, nic juz nie zadaje.

Jest cieplo ale nie ma slonca. Siedze na tarasie z tubalnycm glosem sasiada w tle, bez mozliwosci kontaktu z TOZ, z bólem w kazdym najdrobniejszym miesniu w plecach spowodowanym wczorajszym masazem i razem z comissario Brunnetti usiluje rozwiazac zagadke – qui bono? Kto korzysta? Czyli – kto zabil.

I tak mija dzien.

PODYSKUTUJ: