Slonce saczy sie niedbale

… przez niedomkniete powieki zaluzji. Znowu nastalo lato – dziwne jakies tgo roku, ale w gruncie rzeczy wszystko jest dziwne tego roku. Mój poranny park powoli zamienia sie w koczowisko bezdomnych. Wiekszosc spi nakryta torbami na smieci albo starymi gazetami – noce juz zimne. Pod jednym z debów wyrósl – jak muchomor – czerwony namiocik, luksus wsród biedy.

W piatkowej gazecie „Bild der Frau\” – gazecie, której czepiam sie kurczowo kazdego piatku, bo tam wszystko poukladane i normalne takie – czytam artykul o tym jak sie zle wiedzie niektórym czworonogom w czasach kryzysu. Arytkul konczy sie apelem „pomózcie zaglodzonym koniom w Hiszpanii!\” plus numer konta. Kochani czytelnicy, zanim pomozecie zaglodzonym koniom w Hiszpanii, moze warto byloby pomóc zaglodzonym dzieciom na wlasnym podwórku? W Berlinie co piate dziecko przychodzi do szkoly glodne i bez grosza na jedzenie. Polskie statystyki na pewno nie lepsze.

Wieczorem czeka na mnie lampka czerwonego wina w opustoszalym ogrodzie restauracji. Zmeczenie – fizyczne ale przede wszystkim psychiczne – wyzera, tak jak lóg, sily z kazdego skrawka mojego ciala. Czytam po pare razy te sama strone w ksiazce dziwic sie, ze za kazdym razem czytam cos nowego. A strona 239 wcale nie przewrócona, ciagle ta sama. Próbuje pisac, ale idzie mi jeszcze gorzej niz z czytaniem. Ciesze sie juz na mój wieczór i na jutrzejsze wyspanie. Ciesze sie na zimna noc, bo oznacza to z duza doza prawdopodobienstwa zupe kurczakowa z makaronem i ziolami z mojego balkonowego ogrodu. I chyba Oscara trzeba wyprac, bo juz nie taki zólty jak kiedys, a przeciez w przyszlym tygodniu znowu bedziemy w drodze…

PODYSKUTUJ: