Na pól spakowana…

…walizka na podlodze tuz przy lózku. Pakuje sie minimalistycznie. Trzy golfy, dwa swerty, jedna kaimzelka,- bielizna, skarpetki. Kosmetyki ida do osobnego kuferka. Towarzysz Odcinka Zycia wlasnie wrócil z ratusza – zapomnialo mu sie, ze dowód mu wlasnie wygasa i postanowil sobie dzisiaj – DZISIAJ – wyrobic nowy. Komputer odmówil posluszenstwa – TOZ ma sie stawic za godzine. Computer says „no” (Little Britain).

Teoretycznie juz powinnibysmy byc w Slubicach. A praktycznie jestesmy w Berlinie. I tak to teoria mija sie z praktyka.

Troche mnie skreca ze zlosci, ale niewiele. Doswiadczenie zyciowe (czytaj starzenie sie) dodaje poczucia humoru i perspektywy. Nie jest tak zle – moglo byc gorzej.

W domu ciagle nie ma ogrzewania. Z przyjemnoscia mysle o hotelu – dzisiaj nareszcie telewizje bedzie mozna ogladac bez czapek i rekawiczek. Prace nad wymiana ogrzewania w kamienicy ciagle trwaja, ale teraz sobie beda trwac bez nas – cale szczescie!

PODYSKUTUJ: