Dwóch noszowych

…stoi przed drzwiami do nowej kliniki. Pala i rozmawiaja. A raczej próbuja sie komunikowac, ale cos nie idzie. Czyli lepiej palic.

Nowa klinika zbudowana jest z gotowych elementów, jak z klocków lego. Troche nie pasuje do reszty, ale ponoc ma byc praktyczna. To wlasnie z tej praktycznosci dobudowano do nowej kliniki stolówke pracownicza. Tuz pod stolówke podjezdzaja karetki przywozace pacjentów na operacje. Zujac obiad przygladam sie jak noszowi wydlubuja pacjentów z samochodów i przewoza najpierw przez kleby dymu papierosowego palacych przed wejsciem, po czym wpychaja nosze do do kliniki, gdzie w przedsionku rozchodzi sie won stolówki pracowniczej.

Dzisiaj na przyklad byly rozgotowane na smierc brokuly z równie rozgotowanym makaronem. Won rozgotowanych brokulów i umeczonego na smierc makaronu nie jest wonia dobra. Dla pacjentów droga z karetki na sale operacyjna musi byc olfaktoryczna droga przez meke. Mam nadzieje, ze sa na srodkach uspokajajacych i nie zauwazaja tej zapachowej katastrofy.

A swoja droga nie wiem jak nasi kucharze to robia, ale udaje im sie codziennie przygotowac jedzenie w tym samym kolorze – mianowicie szarym. Dzisiejsze brokuly tez byly szare. Pasuja do pogody…

PODYSKUTUJ: