Niebo ze stali zwisa

…tuz nad moja glowa i tylko czyha, aby mnie przygniesc. Nie daje sie jak moge. Dzwonie do mojej rodzicielki.

„Tak ssssssssslucham?” odzywa sie syczacy glos po drugiej stronie drutu. Po brzmieniu „tak slucham” mozna bez pudla ocenic stan emocjonalny wlascicielki glosu. Dzisiaj jest lekko obrazona i zdecydowanie niezrozumiana. Czasem jest to glos pod tytulem „zostawcie mnie wszyscy w spokoju” a czasem „jak wyscie tutaj schamieli na tych serbinowskich blotach”.

Przygniatana stala berlinskiego nieba usiluje podniesc rodzicielke na duchu, klepiac trzy-po-trzy.
„A jak swietujecie jedenastego listopada?” pyta obrazony glos „macie wolne?”.
„Nie, nie mamy wolnego” odchodze do spokojnej defensywy.
„A dlaczego?” rozbraja mnie kolejne pytanie „Przeciez na przyklad we Francji jest swieto!”
„We Francji jest ale tu nie ma. To przeciez rocznica zakoczenia pierwszej wojny swiatowej, a Niemcy te wojne przegraly” tlumacze racjonalnie.
Nie wspominam o tym, ze w Kolonii jest swieto – mianowicie poczatek karnawalu, to uznane byloby niewatpliwie za niesmaczne.
„Wiem, ze przegraly, ale swieto przeciez mogloby byc”.
Mogloby, ale nie ma, kropka.

Porzucamy watek jedenastego listopada i przechodzimy na temat codziennosci.
„Zrobilam pranie” steka zbolaly i obrazony glos w sluchawce. „Zrobilam pranie, poprzatalam mieszkanie, zrobilam zakupy, ugotowalam obiad, upieklam ciasto i zmienilam posciel. A teraz nie mam juz na nic sily Czlowiek juz jest stary i zmeczony.”.
A ja – ja nie zrobilam prania – brudy kipia z kosza w lazience juz od paru dni, a ja bezczynnie siedze w kuchni w rózowym szlafroku wsród resztek sniadania. Trzy dni w pracy, czwartkowa podróz do Hannover pelna wrazen (pociag oozniony w obie strony), piatkowa podróz do Düsseldorf  jeszcze pelniejsza (samolot opózniony w obie strony – w drodze powrotnej zamkniete lotnisko na Tegel z powodu awaryjnego ladowania jakiegos innego samolotu, miasto sparalizowane, stanie w korku z lotniska). Stres, stres, stres. Wczorajszy obiad byl w IKEI, dzisiejszego obiadu nie ma. Nie zrobilam zakupów. Trudno, bedzie chleb z serem i kawa.

„O, jak mi cie szkoda” mówie. Brzmie szczerze.
Glos po drugiej stronie mieknie – „mnie ciebie tez”.

PODYSKUTUJ: