Wiewiórka

…przebiega mi rano droge w parku (z prawej strony na lewa, ale to nie czarny kot, nie ma znaczenia. Chyba.). Jest piekna, ciemnoruda, ma puszysty ogon (jeszcze jeden drobiazg wskazujacy na to, ze idzie ciezka zima).

Ale – wiewiórka czy wiewiórek? Trudno powieidziec, ale dylemat meskiej wiewiórki dreczy mnie przez reszte drogi do dworca.

No bo przeciez jest lew i lwica.
Jest jelen i sarna.
Jest krowa i byk.
A wiewórka? Kto ja po polsku tak zostawil bez meskiego partnera? A moze sie myle?

Wczoraj wieczorem wykastrowane piwo z Jimem. Zczezl, skurczyl sie, chemoterapia zdecydowanie przedluzyla mu zycie, ale go nie wyleczyla. Jeszcze pare miesiecy temu opowiadal mi o planach – co chce zrobic zanim go jego rak watroby ubije. Wczoraj opowiada mi tylko o wynikach badan krwi i innych plynów ustrojowych, patrzac mi z nadzieja w oczy, ze potwierdze, ze wszystko bedzie dobrze… Mrucze cos niezrozumiale pod nosem i kiwam z powaga glowa., Jim bierze to jako potwierdzenie dobrej prognozy. I dobrze jest.

PODYSKUTUJ: