Alfabet – wyrywki

A. patrzy na mnie orzechowymi, wilgotnymi oczyma sploszonej sarny. „Tak, nocne dyzury z mloda pielegniarka zaowocowaly. Maz mnie zostawil – z trójka dzieci.” Nie bardzo wiem, co tu powiedziec, mówie, ze w gruncie rzeczy to dobrze, bo tak latami sie oklamywac to niezdrowo. Smiejemy sie.

B. nie dzwoni juz strasznie dlugo. Mam nadzieje, ze to dobry znak.

(…)

E. przesyla mi elektroniczna wiadomosc. Jej diagnoza to nie rak, to cos duzo gorszego. Zaatakowala ja bardzo rzadka choroba z autoagresjii. Konczy sie zwykle po paru latach – uduszeniem, bo w ramach choroby zarasta krtan. Nie znajduje slów pocieszenia. Nie, absolutnie nic nie mozna przeciw tej chorobie zrobic.

(…)

Na fabryce podjudzanie, podsluchiwanie,  pomawianie, postraczanie. Do wyboru do koloru. Geste powietrze, ciezko sie poruszac – kto jest wrogiem a kto nie-wrogiem? Maski na twarzach, trudno powiedziec.

Ubezpieczalnia nie chce pokryc kosztów mojego leczenia. Mówia, ze jeszcze za zdrowa jestem, trzeba poczekac. az sie pogorszy. Nie chce mi sie wierzyc, ale mam odpowiedz czarno na bialym. Co za czasy. O tempora, o mores!

Z sufitu w sypialni kapie mi na leb. Chlopcy, w ramach wymiany dachu, powyrywali rózne elementy „z miesem” i zrobila sie dziura. Cala noc padal deszcz i utorowal sobie droge do mojego mieszkania. Siedze i placze. To byla ostatnia kropla, która mi przepelnila poziom plynów w zbiorniku,

PODYSKUTUJ: