Dzikie króliki…

…rozmnozyly sie niebywale w „moim” parku. Ostatnio zmienily sobie pastwiska ze wschodniej na zachodnia czesc parku – tam duzo wiecej zieleni… Zielen wysoka, wiec wystaja tylko gdzieniegdzie uszy.

Na daleko wysunietej polanie z koniczyna pasie sie od paru dni mó faworyt – bezimienny, bo nie chce sie przywiazywac, wiec nazwijmy go Królik. Królik jest zdecydownanie z tegorocznego miotu, maly ale odwazny, inny. Pasie sie zawsze sam. A rodzenstwo razem, w gromadce.

Tuz obok „mojego” królika przechadzaja sie leniwie ludzkim krokiem gawrony. Taki mlody, swiezy królik , to pewnie  smakolyk.

Bycie samemu ma zalety ale w grupie tez…Wszedzie wybory, wybory a potem ich konsewkencje.

Robert Frost
Droga nie wybrana

Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że się nie da jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie widok niknął w gęstych krzakach i konarach;

Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że, rzadziej używana, zarastała trawą;
A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo:
Tu i tam takie same były koleiny,

Pełne liści, na których w tej porannej porze
Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi.
Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,
Drogi nas w inne drogi prowadzą – i może
Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi.

Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi; pojechałem tą mniej uczęszczaną –
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.

PODYSKUTUJ: