Poranek zeski…

…dobry do wstawania.
Jak niewiele jest takich dobrych poranków – bo albo za wczesnie, albo za mglisto, albo za zimno czy za goraco, albo bezslonecznie. Do tego dochodza bole poranne. Dawno temu, jeszcze w Polsce, slyszalam taki dowcip, ze jezeli bedac po czterdziestce czlowiek sie budzi i nic go nie boli, to znaczy, ze umarl. Ja zyje, a jakze, dobitnie sie to zycie daje rankami we znaki. Ale ciagle marze o takim doskonalym, zeskim i bezbolesnym poranku.

Czarna walizka stoi juz w sypialni z otwarta paszcza i czeka, az ja nakarmie. Tak naprawde, to ona w mojej sypialni juz od dawna mieszka razem z mniejszym i wiekszym rodzenstwem. Szara jej siostra jest na trzy-cztery dni. Brazowy brat w twardej skorupce to ten na tydzien do dziesieciu dni. A dzisiaj ona – czarna – jest w uzyciu, bo to tylko jeden nocleg.

Za pare godzin potocze sie w towarzystwie czarnej walizki z nowu bedziemy razem wachac obco-swojskie zapachy i sluchac dziwnych opowiesci przypadkowo spotkanych ludzi. Ostatnio spozywalam porcje pierogów w Warsie w towarzystwie pewnej Pani, która raz w miesiacu jezdzi z Warszawy do Berlina, aby miec oko na syna.
„Jest w niebezpiecznym wieku, mlody, niedoswiadczony, musi miec to poczucie, ze jest kontrolowany, a ja, widzi pani, jestem wdowa – maz zmarl pare lat temu, wiec musze sama sie o synka troszczyc. Swiat jest pelen zlych kobiet, które moglyby go skrzywdzic” opowiada ciemnym glosem.
„A ile synek ma lat?” pytam ciekawie.
„Trzydziesci szesc – treinta y seis” odpowiada troskliwa mama, pracownik ambasady jednego z krajów Ameryki Poludniowej w Polsce. Rozmawiamy po hiszpansku, to znaczy ona opowiada ja potakuje glowa i jem moje pierogi. Wars przestal serwowac pierogi z Pudliszek i ma swoje wlasne. Lepsze sa, musze przyznac, niz te pudliszkowskie. Pwenie nocami przez Warsanki lepione na stacji w Koluszkach ….
„No puedo dejar mi hijo solo, sin vigilancia – nie moge zostawic mojego syna samego i bez nadzoru”
„Por supuesto, que no – tan joven! – oczywiscie, ze nie – takiego mlodego!!!!” – podejmuje gre.

Kazdy ma swoje poranne albo wieczorne strachy. Ja na przyklad nie musze sie obawiac o mojego mlodego i niedoswiadczonego, rzuconego na pastwe wyuzdanych Niemek prawie czterdziestoletniego synka, poniewaz potomstwa nie posiadam. Ale mam za to inne strachy i bóle i pewnie dobrze, bo wiem, ze zyje.

PODYSKUTUJ: