Przerazliwe wycie….

….kosiarek rozdziera poranna parkowa cisze. Karzel przemyka sie pchajac duzo wieksza od siebie kosiarke. Przeciez on za maly – mysli mi sie dziecinnie.

Na srodku parkowego skweru stoi mezczyzna ubrany w dzinsy i pomarnczowa podkoszulke. W jednej rece trzyma worek z parkowymi smieciami, którym to workiem macha w takt rozmowy prowadzonej przez telefon komórkowy, który trzyma w rece drugiej. Chce – i rzeczywiscie wyglada – na czlowieka, od którego duzo zalezy. Który decyduje o ludzkosci. Decydent. Moze decyduje tylko o smieciach – ale – decyduje.

Nie tylko ja przygladam sie karlowi z kosiarka i decydentowi z workiem i komórka. Bacznie obserwuje ich tez para dzikich królików. Parkowe króliki dorosly. Jeszcze pare miesiecy temu skubaly sobie beztrosko koniczyne i od czasu do czsu ufnie patrzyly sie na przechodzacych. Teraz – jednemu niedbalemu skubnieciu trawy towarzyszy wielokrotne nerwowe rozgladanie sie na prawo i lewo. Koniec z ufnoscia. Koniec z beztroska.

Czy utrata ufnosci musi byc atrybutem doroslowci? U królików przynajmniej – wyglada na to, ze tak.

PODYSKUTUJ: