Miasto w goraczce…

..przygotowan do dwudziestopieciolecia muru. Czyli jego runiecia. Goraczka troche podladowana furia, bo maszynisci w calych Niemczech strajkuja i niestety nie tylko kolej, ale i metro trafilo. To co jezdzi po szynach to oprócz tramwajów (we wschodnim Berlinie oczywiscie – w zachodnim tramwajów nie ma) to pare pociagów prawatnych firm. Takim pociagiem jade wczoraj – zatrzymujemy sie na stacjach – wszedzie pustki, samotny zagiel na oceanie torowisk… Stoimy, stoimy i nagle informacja przez megafony: z powodu tego, ze jakis inny pociag musi nas wyprzedzic, bedzie opóznienie. No cos takiego – dwa pociagi na krzyz jak okiem siegnac i w droge sobie wchodza!!!

Na brzegach Szprewy ustawiono lampiono-latarnie. Nie bardzo wiem, na jakiej zasadzie swieca. ale swieca. Oswietlaja dawna granice, sa symbolem nieistniejacego muru. Nieistniejacego? Muru niby nie ma, ale ludzkie charaktery pozostaly. Potrzeba jeszcze kilku generacji, aby pewne rzeczy sie zmienily. Szczególnie podczas kryzysów – takich jak strajk maszynistów – wychodzi szydlo z worka.  Zachodni Niemcy maja duzo wiecej tolerancji na takie rzeczy, wschodni narzekaja okrutnie i dodaja – „u nas byloby to nie do pomyslenia”. Pewnie tak, taki maszynista dostalby w czape i bylby koniec strajku. Wiec te lampy to nie tylko symbol przeszlosci, ale i terazniejszosci – niech stoja.

 

PODYSKUTUJ: