Snieg zbrudnial

Snieg zbrudnial…

…i tak to juz w zyciu bywa. To co nowe i swieze i mlode – cieszy oko. A starociom na pohybel!

Moja zwykla droga przez berlinski dworzec glówny prowadzi obok wielu sklepów, w rannych godzinach jeszcze zamknietych. Jak co dzien spotykam tego samego czlowieka z aktówka, który stoi przed zamknietymi drzwiami jednego ze sklepów i gwaltownie gestykulujac cos tlumaczy póglosem. Pytanie jest – komu. Wiele miesiecy temu, kiedy nadzialam sie na pana z aktówka po raz pierwszy, myslalam, ze po drugiej stroni drzwi jest KOTS i slucha a moze nawet rozmawia. Dzisiaj juz wiem, ze rozmówca – jezeli jest – to niewidzialny.

Czlowiek rodzi sie zwykle bez skazy, ze swiezym jak bialy snieg mózgiem, uczy sie chodzic, mówic, uczy sie pisac i spiewac i wielu jeszcze innych rzeczy sie uczy. A potem – wczesniej czy pózniej – cos sie psuje i snieg przestaje byc bialy i swiezy i tylko krok nas dzieli od zamknietych drzwi i rozmowy z Nieistniejacym.

Czyli jezeli jest wybór czy lepiej jest byc brzydkim, biednym, starym i chorym czy tez pieknym, bogatym, mlodym i zdrowym, to polecam to drugie!

PODYSKUTUJ: