Oscar

…jest bardzo zmeczony – nawet nie wylazl tym razem z walizki, tylko lezy tam i spi. Dla malego misia to przeciez ogromny stress, takie podróze – wszystko jest inaczej: dzwieki, zapachy, kolory, mowa, jedzenie… Tak naprawde to tez chetnie wlazlabym do tej walizki, zamknela pokrywe, zeby mnie niekt nie znalazl i poszla spac, na dlugi, dlugi czas. No bo dzisiaj to juz jesien a po jesieni przychodzi zima, czylil czas hibernacji dla niedzwiedzi i starszych pan.
Nie moge sie jednak zahibernowac, bo w pracy akcja á la Pstrowski, czyli „kto da wiecej, co ja” – potrzebujemy wyrobic wielokrotna norme aby Osoba Wazna mogla osiagnac chciana pozycje w zyciu zawodowym. Termin – dzisiaj. No i cóz…?

Pierwszy dzien jesieni przepiekny, jak z przepisu Cwierciakiewiczowej – cieply – ale nie za goracy, sloneczny – ale z paroma chmurkami tu i tam na niebie, upiekszony kasztanami i zoledziami i zapachem jesiennych lisci.

Tuz przy moim domu kolejna ulica ulegla zakaznej chorobie przebudowy, wlasnie odzierana jest ze skóry asfaltu i szpikowana – jak piecze wolowa slonina – belkami drewnianymi. Smierdzi asfaltem. Towarzysz Zycia bardzo lubi ten smród asfaltowy, który nazywa zapachem – dla mnie smród to smród. Ten smród zaglusza mi zapachy jesieni – ale jutro wszystko bedzie w porzadku, bo chlopcy w weekendy nie pracuja. Ciesze sie na jutrzejszy jesienny spacer – parków w Berlinie co niemiara, we wszystkich mozliwych stylach, nic tylko przebierac.

Miasto dochodzi do siebie powoli po wczorajszej wizycie Papieza. Berlin byl wczoraj cichy i tak jak BoToxem sparalizowany przez policje – wstrzymane byly pociagi, metro, samochody, ruch lotniczy – wszystko co chodzi, jezdzi i fruwa a znajdowalo sie w poblizu parlamentu. Dzisiaj juz na powrót normalne halasy i niebotyczny lecz normalny korek przy dworcu centralnym. Papiez na pierwszych stronach wszystkich gazet – lokalnych i federalnych. Ja tez z gazeta – czytam, ze w poblizu miejsc, gdzie mial przejezdzac Papiez, mieszkancy otrzymali zakaz otwirania okien, dopilnowywany przez policje. Oczywiscie – normalna reakcja ludzka, po otrzymaniu takiego zakazu to – na przekór wladzy – okno otworzyc. Policja miala wiec co robic…

A ja – niedowiarek – moze przez te cisze niezwykla a moze przez atmosfere – tez niezwykla – mialam wczoraj caly czas wrazenie, ze to dzien Bozego Narodzenia. Bo przeciez data dnia Bozego Narodzenia to kwestia umowna – wazne jest to, zeby ten dzien byl.

PODYSKUTUJ: