Tesciowe

Zadziwiajace – ale prawdziwe – to tez ludzie. Kobiety, aby byc scislym.

Mialam do tej pory ich dwie.

Moja pierwsza tesciowa poznalam – trudno nawet powiedziec, ze poznalam, ale zobaczylam – na lozu smierci. Miala 58 lat I umierala na galopujacy nowotwór zoladka. Choroby przyszla nagle i niespodziewanie, trala niecale pól roku; operacja byla wlasciwie otwarciem i zaszyciem brzcha – przerzuty byly juz wszedzie. Nieoperowalny stan, powiedzieli chirurdzy. Najdziwniejsze bylo to, ze moja tesciowa byla glównie wegetarianka, a jezeli od wielkiego dzwonu jadla mieso to tylko od rodziny ze wsi – wlasnego chowu i uboju. Warzywa i owoce – tylko z wlasnego ogrodu, przetwory na zime robila sama. Nie pila alkoholu, nie palila papierosow, zamiast samochodem – do pacjentow jezdzila na rowerze (byla pielegniarka). Pobralismy sie pól roku po jej smierci – wesele bylo bez tanców i muzyki. Mimo, ze nigdy tesciowej nie poznalam, jej duch krazyl nade mna przez okres calego mojego pierwszego malzenstwa. „Mama nigdy by czegos takiego nie zrobila/powiedziala/kupila (niepotrzebne skreslic)”. „Smakuje prawie tak dobrze, jakby Mama ugotowala”. „Gdybys zadala sobie trud, to moglabys tak jak Mama wygladac/spiewac/miec figure/”. Rozwodzac sie, rozwodzilam sie nie tylko z bylym malzonkiem ale i z Duchem Idealnej Mamy.

Moja obecna tesciowa to okaz egocentryczki jakich malo. Jej syn, a moj Towarzysz Zycia, przytrafil sie jej pózno i chyba troche niechcacy. Miala lat czterdziesci (co piecdziesiat lat temu bylo ewenementem) gdy powila Potomka. Tesciowa byla zawsze osoba towarzyska, ba – byla dusza towarzystwa! W piatki tanczyla w klubie tanca towarzyskiego, we czwartki grala w kanaste, we wtorki – w skat. Oprócz tego przygrywala na akordeonie. Urodziny, jubileusze – zadna uroczystosc nie odbywala sie bez niej. Potomek byl ciagany wszedzie i pod stolem biesiadnym czekal, az towarzystwo uzna, ze trzeba isc do domu. Zadaniem Potomka bylo recytowanie wierszykow i spiewanie piosenek – takie dopelnienie artystyczne mamusi. Kiedy dwadziescia lat temu zachorowal i zmarl po krotkiej chorobie moj tesc, Tesciowa znalazla sie nagle w zupelnie nowej sytuacji. Koniec tanców (bez partnera..) koniec kanasty, koniec jubileuszów. Bardzo jej to nie pasowalo. Skoncentrowala sie wiec na Potomku. On mial jej zastapic zmarlego partnera. Potomek jednak mial swoje zycie i nie mogl udziez nie chcial dzielic go z mamusia 24 godziny na dobe. Tesciowa powoli zaczela wpadac w depresje.

Depresja zbiera ogromny plon wsród osób starszych. Smierc partnera zyciowego, niedoleznosc, brak celu zyciowego albo hobby – to wszystko przytlacza i miazdzy. Nie ma z kim porozmawiac – inni tez maja zmartwienia i narzekaja. Nie ma komu grac na akordeonie.

Pare razy zdarzylo sie Tesciowej pod nieobecnosc mojego Towarzysza Zycia odwiedzic mnie w domu, aby mi wytlumaczyc, ze on jest JEJ I ja mam nie utrudniac (?). Potem przyszly dni, kiedy Tesciowa dzwonila 20-30 razy na dzien, tylko po to, zeby powiedziec, ze zrobila siusiu albo wylaczyla telewizor. A potem wcale nie dzwonila, trzeba sie bylo do domu pare razy wlamac, aby zastac ja siedzaca w fotelu i patrzaca tepo przed siebie. Do nas nie chciala sie przeprowadzic. My do niej – z powodu malego mieszkania – tez nie.

Któregos dnia tesciowa zadzwonila z komórki (tak, tak, swietnie ja obsluguje mimo 87 lat) ze siedzi na sedesie i nie moze wstac. Potomek pojechal w te pedy, uwolnil ja z przykrego polozenia i od tego dnia zalatwil jej opieke domowa. Pare tygodni wszystko bylo dobrze, ale krótko trwalo to szczescie – tesciowa przestala wspolpracowac z opieka i znowu wszystko bylo niedobrze. Nadszedl czas szukania tak zwanego Domu Pogodnej Starosci popularnie zwanym Domem Starców, czyli umieralnia. Bylo to trzy lata temu.

Pierwsze tygodnie byly ciezkie, nic jej nie pasowalo. A potem stal sie cud – okazalo sie, ze co wieczór seniorzy sie zbieraja w duzej Sali na ogladanie telewizji, granie w kanaste lub skata, tudziez spiewanie wspólnych piosenek. Tesciowa odkurzyla akordeon, odnalazla pare talii kart i przestala dzwonic sto razy na dzien. Bryluje w towarzystwie, przygrywa do tanca, a nawet sama podryguje do taktu – ma nowa panewke stawu biodrowego I nie za bardzo idzie jej z tancem. Odnalazla sie.

Czy jest idealna tesciowa na tym swiecie? Na pewno tak. To przeciez Ty! (Ja to nie, poniewaz nie posiadam potomstwa…)

PODYSKUTUJ: