Spacer

…w weekend byl wspanialy.

Swiecilo slonce, bylo przepieknie cieplo i – o dziwo – zielono. Szukalam bardzo objawów jesieni, ale oprócz kaszatanow i zoledzi – nie znalazlam.

Wczoraj obchodzono w Niemczech dozynki. Pojechalismy z Towarzyszem Zycia do pobliskiej osady ewangelickiej, zbudowana ponad 100 lat temu. Osada byla pomyslana dla opieki nad osobami starszymi i tak zaprojektowana, aby byc samowystarczalna. Jest niewielki szpital, sa sklepy, jest ksiegarnia, szklarnia z kwiaciarnia, sa zwierzeta hodowlane, jest wiec mleko od krowy i jajka od wlasnych kur. Od kilkudziesieciu lat oprocz troszczeniem sie o osoby starsze, osada ta troszczy sie tez o niepelnosprawne, uczac tych, których mozna prostych zawodów (pomoc w kuchni, pomoc ogrodzie albo w polu) i opiekujac sie sparalizowanymi i bardzo niedorozwinietymi.

W tejze osadzie co roku przechodzi dziekczynny pochoód – atrakcja dla seniorow ale sciagajaca tez ludzi z calego miasta I okolic.

Zrobilabym na pewno wiele zdjec – gdyby nie to, ze zapomnialam – nie nie aparatu, ale karty pamieci, która wziela i (jak mawiala moja pani od geografi) sie zostala w komputerze… Trudno, trzeba bedzie rok poczekac! Na pocieszenie – zdjecie sprzed wieku:

PODYSKUTUJ: