Wyglada na to ze zima

…. juz niedlugo zaskoczy drogowców. Po dwóch mroznych nocach maja przyjsc noce jeszcze mrozniejsze i na koniec przyszlego tygodnia ma byc podobno minus dziesiec stopni i to w dzien.

Mam wielka nadzieje, za pompa w kamienicy wytrzyma ten atak zimy – tyle razy psula sie w ubieglym roku i zawsze wtedy, kiedy przychodzily mrozy… Murphy’s law, powiedzialabym. Bo nie ma nic piekniejszego, niz w mrozny dzien siedziec przy goracym kaloryferze i wygladac sobie przez okno. Przy zimnym – malo przyjemnosci… Pozostaje wanna.

Martwa wiewiórka zniknela na koniec dnia spod drzewa – sprawdzilam wracajac wczoraj wieczorem z pracy. A „urzad porzadkowy” nazywa sie poprawnie Straza Miejska, zostalo mi powiedziane. Co przypomnia mi historie z wykladu, który kiedys w Ojczyznie mialam przyjemnosc wyglosic w jezyku ojczystym. Po wykladzie byl czas na pytania. Pierwszy pytajacy podnosi sie i od razu oznajmia, ze on ma nie pytania ale ma za to komentarz, co oznacza zwykle pojedynek. „No wiec prosze szanownej pani” mówi mój komentator „PRAWIDLOWO po polsku nie mówi sie „farbowac”  ale „barwic””.

Dzisiaj bedzie dobry dzien aby upiec szarlotke. Jako antidotum na zimny, wietrzny i ponury dzionek – zapach swiezo pieczonego ciasta, cynamonu i jablek – mmmmmmm… Tak – cos nalezy przeciw zimie zrobic, taka wojne podjazdowa przy pomocy szarlotki mozna na przyklad rozpetac. Albo nic nie robic, kazdy ma przeciez prawo wyboru czyli tak zwana wolna wole. Mozna sobie farbowac albo barwic.

PODYSKUTUJ: