Gra w gluchy telefon

…uprawiana jest przez wiekszosc z nas – zupelnie niechcacy i czesto przez cale zycie. Czasem jest sie tym nadajacym wiadomosc, czasem gdzies w srodku a czasem tym na samym koncu lancucha. Zastanawiajace jest to, ze tak rzadko i tak malo sie czlowiek z tej gry uczy – i jakos tak przed szkoda i po szkodzie glupi ….

„Barbara” – opowiada wczoraj osobisty przyjaciel tejze Barbary – „Barbara wypila przedwczoraj jeden kieliszek bialego wina a potem zdecydowala sie przeparkowac auto i dokladnie w tym momencie policja (w cywilu) ja zaaresztowala, noc w celi, zabrane prawo jazdy, 2.2 promila we krwi, szykuje sie kosztowna sprawa sadowa”.
Slucham cichutko myslac, jak olbrzymi ten kieliszek wina musial byc, ze spowodowal az 2.2 promila… Policja drogowa w cywilu? W srodku Berlina? Wszystko byc moze, kiwam ze zrozumieniem glowa, jestem superspecjalistka w rozumieniu innych.

„Czy juz slyszalas?”- pyta spotkana w sklepie K. – „Wiesz juz co sie stalo mojej siostrze, Barbarze? „
Na wszelki wypadek odpowiadam ze nie, nie wiem (bo tak naprawde to nie wiem), wiec K. opowiada:
„Byly maz, który ja nieniawidzi, naslal na nia tajniaków i oni czekali przed drzwiami, az ona popelni blad. Weszli do jej domu i zaaresztowali ja pod pretekstem prowadzenia samochodu w stanie nietrzezwym”.
Urzednicy panstwowi naslani przez bylego czyhajacego na blad ex-malzonki – ta wersja przypomina cienki kryminal. Z drugiej strony robi sie coraz ciekawiej – historia nie jest prosta tylko krzywa.

„Musze ci opowiedziec, co mi sie wczoraj zdarzylo” mówi Y., wlasciciel pobliskiego baru i restauracji. „Byli u mnie wczoraj Barbara i jej przyjaciel. Wypili po Mai Tai, potem jeszcze jeden i jeszcze jeden. A potem Barbara zamówila kieliszek bialego wina podczas kiedy jej przyjaciel poszedl do domu. Barbara zaplacila, wyszla i ciezko sie zataczajac wsiadla za kierownice samochodu zaparkowanego tuz przed restauracja. Po czym zaczela trabic klaksonem. Próbowalem ja uspokoic, prosilem aby wysiadla z samochodu, ale wszystko na nic. Przy barze siedzial policjant w cywilu– chlopak mieszka tu w poblizu i po pracy czesto zachodzi na piwo. Kiedy jednach chlopak zobaczyl, jak sie historia rozwija i ze Barbara zapuszcza motor, odpycha mnie od samochodu i odjezdza – wykonal telefon. Po paru chwilach przyjechali koledzy policjanta (na sluzbie) zwineli Barbare i sprawa sie skonczyla”.
„Teraz boje sie, zeby mi z zemsty nie zdemolowali lokalu – wiesz jak to jest….”

Wiem jak to jest, ale Y. nie ma sie czego obawiac – to przeciez zazdrosny ex dzialajacy w zmowie ze skorumpowanymi oficerami sa winni. Dzieki gluchemu telefonowi i troche dzieki TEMU kieliszkowi wina. In vino veritas.

 

PODYSKUTUJ: