Slonce nie zawitalo

…do Berlina od poczatku tego roku. Wybralam sie dzisiaj w droge do moich kochanych Slubic, aby kupic zarówki dawnego typu, których juz w Niemczech nie ma; krem firmy Eris, krople zoladkowe które mi sie wlasnie skonczyly tudziez krokiety z miesem i pierogi ruskie w Biedronce. I „Wprost” – trzeba wiedziec, co tam w trawie piszczy.

Pociag dojezdza do Frankfurtu nad Odra – a tu niespodzianka – SLONCE! Kochany DHOFku – mam nadzieje, ze twoje egipskie (od plagi) ciemnosci zostaly rozmyte przez dzisiejsze przepiekne lubuskie slonce! Stoje nad Odra (jak nad Wisla Wanda, co za Niemca nie chciala) – ale zamiast depresyjnych wandzinych mysli mam mysli wiosenne! SLONCE!!!!

Robie zakupy a na koniec, w slubickiej restauracji „Oberza” wchalniam zupe pieczarkowa i porcje ruskich. Mniam! Torba zrobila sie ciezka – do dworca biore taksówke. Zaraz za mostem kontrola celna i policyjna. Zatrzymuja nas. Granicy niby nie ma ale jest…

„To wszystko?” pyta rozczarowany celnik. Przykro mi, ze na darmo sie napocil rozpakowujac moje zakupy. „To wszystko” odpowiadam rzeczowo, bo z celnikami trzeba rzeczowo.
„A innej torby nie masz?” wpada na swietny pomysl celnik i nie czekajac na odpowiedz zaczyna przeszukiwac samochód. „Nie mam” krzycze wesolo w jego kierunku, bo mi lubuskiego slonca nic nie zacmi. „No to szerokiej drogi!” celnik rezygnuje i macha reka, zeby jechac. No to jedziemy.

Wczoraj obejrzalam reportaz na temat wzmagajacej sie przestepczosci na przygranicznych niemieckich terenach – chodzilo przede wszystkim o szmuglowanie ludzi – z Afganistanu, Somalii i innych egzotycznych miejsc na ziemi. Pokazano granice z Czechami, lotnisko w Monachium tudziez Frankfurt nad Odra i przerózne historie, które sie w tych miejscach zdarzyly.

Historia frankfurcka troche makabryczna : tuz spod domu pogrzebowego ukradziono nowiutki transporter (czyli bus). Samochód znaleziono nastepnego dnia w Poznaniu ale bez zawartosci – okazalo sie, ze zlodziej skradl nie tylko samochód ale i dwanascie trumien z nadziewka… Po wielu perypetiach nieboszczyków znaleziono porzuconych w lesie, ale zanim towarzystwo moglo wrócic do Niemiec, trzeba bylo robic rozpoznanie zwlok, testy DNA i inne takie – bo mimo ze ilosc sie zgadzala to jednak tozsamosc nie byla latwa do ustalenia…
Nic dziwnego, ze celnik tak dzielnie szukal, pewnie tez wczoraj telewizje obejrzal.

PODYSKUTUJ: