Zdrajca legl noca

…i po dziesiesiu dniach egipskich ciemnosci nastapilo swiatlo! Co za ulga dla organizmu, juz stracilam prawie nadzieje, ze slonce wróci do Berlina! Dachy dyskretnie poprószone cukrem-pudrem, taka mikro-zima. Zaraz trzeba isc na spacer, zeby sie to swiatlo nie skonczylo!!!

Tymczasem podczytuje przy sniadaniu lokalny smakolyk  czyli polonijna gazete „Kontakty”. Zaczynam – jak zwykle, od tylu, a tam kupa ogloszen z przewaga kupy. Tuz obok reklamy Polskiego Sklepu Spozywczego (sic!) znajduje sie wielki napis „PILNUJ POLSKI!!!!” – zatyka mnie z przejecia – czyzby ktos chcial ukrasc??. I dalej „….i czytaj (tu tytul) „. Acha. Czytanie czegostama spowoduje upilnowanie ojczyzny. Fajna sprawa.
Wyprowadzona z patriotycznej równowagi czytam dalej:
„Zachowaj naturalne piekno bez ingerencji sklapela” (J: A co ma zrobic ktos, kto nie jest naturalnie piekny???)
„Przewozy osób z adresu na adres” (J: Osoby zywe czy nie bardzo ?)
„Przewóz osób i paczek” (J: Acha, czyli paczko-osoby)
„Idiotentest przed Toba?” (J: tak, wlasciwie kazdego dnia)
„Jak do tej pory, zdolnosci intelektualne pacjentów nie byly wykorzystywne dla ich wlasnego dobra….” (To zalezy przez kogo, kolego. Kto nie z nami, ten przeciwko nam..?)

Za szkoda mi tego slonca na Kontakty, wiec zmykam na tak zwane swieze berlinskie powietrze! Ostatni dzien wolnosci! Potem ostatni weekend a potem zaczyna sie – tak DHOFku – zaczyna sie Czas Fabryki. Ale to w nastepnym tygodniu, a ja tymczasem uprawiam carpe diem.

PODYSKUTUJ: