Ciesze sie, ze zyjesz! …

przywitala mnie czule szefowa. Pare innych osób pracowych w mniej lub bardziej serdeczny sposób równiez dalo mi do zrozumienia, ze moja fizyczna obecnosc na tej planecie sprawia im radosc. Powiem szczerze – mnie samej tez!

Przez ostatnie szesc tygodni duzo sie w drodze na fabryke zmienilo – pierwsza rzecz, na która zwrócilam uwage to nowy rozklad jazdy pociagów. Kiepski, bo zamiast elegancko rozlozyc pociagi na co 15 minut to niestety ktos skupil je w sobie i ma sie 25 minut pelne pociagów a potem 35 minut czekania. Trudno.
Druga rzecz, to ze w bramie tuz kolo mojego fryzjera sypia teraz w spiworze nonszalancko rzuconym na chodnik bezdomna osoba. W nocy jest ostatnio minus piec a jutro ma byc -10. Osoba nie rusza sie, no bo spi, a ja mam co rano przekorna ochote potrzasnac osobe za ramie i spytac, czy wszystko OK, czy ta nieruchomosc to nie na stale juz…
Trzecia rzecz to ze ulice w centrum sa w jeszcze bardziej rozkopanym stanie niz byly w listopadzie. Nie sadzilam, ze bedzie to fizycznie mozliwe, ale jest. Niesamowita sprawa – rozkopany jesz szpital, pobliska rzeka, ulice no i rozkopane jest pod ulicami, bo przedluzaja tunel dla metra. Temu miastu nalezaloby nadac tytul Mistrza Swiata w Rozkopach Miejskich.

W poniedzialkowy ranek zakupilam sobie gazete codzienna, w której tyle jest nowosci, ze az mi do dzisiaj wystarczyla. Na przyklad – w ostatni weekend odbyl sie kolejny napad na jeden z berlinskich banków. Tym razem, zamiast fanfarów, bomb, zakladników i stanowczego zadania piwa – tym razem bylo cichutko i dyskretnie. Poprostu – elegancko. Bankowlamywacze zadomowili sie w podziemnym garazu polozonym w linii prostej w odleglosci 30 metrow od bankowego sejfui i tam sobie dyskretnie prawdopodobnie tygodniami calymi borowali tunelik. Tak dyskretnie, ze nikt niczego nie zauwazyl, a tunelik i dlugi i wysoki – profesjonalny po prostu. I kiedy juz sie doborowali do sejfu, to opróznili jedna trzecia skrytek klientów, zanim wybuchl pozar. Pozar zwabil straz i policje za to zniechecil bankowlamywaczy, którzy znikneli. Znikneli skutecznie i na razie ich nie znaleziono.

Tak sobie mysle, czego to ludzie nie przechowuja w skrytkach bankowych… Gotówka i diamenty nasuwaja sie jako pierwsze. Ale sa równiez dokumenty, testamenty, tudziez rózne dziwne rzeczy. Tacy bankowlamywacze mieliby wlasciwie podstawy do napisanie rozprawy naukowej na temat „Charakter zawartosci skrytek bankowych a profil psychologiczny ich wlascicieli”. Nie sadze jednak, zeby mieli czas na pisanie rozpraw naukowych – musza przeciez wiac albo owadzia metoda udawac zdechlych.

Zycie jest takie ciekawe…

PODYSKUTUJ: