Ogladam zdjecia tunelu

…wykonanego przez bankonapadców sprzed tygodnia. „Bardzo porzadnie wykonany” powiedzialby mój ojciec. Zreszta, chyba kazdy by tak powiedzial. Mozna popatrzec, gdyby ktos mial zyczenie : http://www.tagesspiegel.de/berlin/bankeinbruch-nur-15-nieten-einbrecher-hatten-offenbar-insiderwissen/7656260.html

Zagadka jest dlaczego wlamywacze otworzyli tylko i wylacznie pelne skrytki bankowe. Bo taka skrytka to przeciez nie paczka papierosów, która sie trzesie, zeby sprawdzic, czy pelna czy tez nie. Gazeta sugeruje wspólprace kogos z banku…. Sprawa robi sie coraz bardziej tajemnicza, opnia publiczna wrze, a po wlamywaczach dalej ani sladu.

Wczoraj wysiadlam. Wysiadlam fizycznie i psychicznie juz we czwartek, wiec wzielam na piatek dzien wolny, z którego polowe przespalam. Niesamowite, jaka norme przed moja choroba bylam w stanie wyrobic! Ale juz nie jestem. To troche tak, jak z jazda samochodem po autostradzie. W Niemczech na wielu odcinkach tejze nie ma ograniczenia predkosci i mozna pruc tak szybko, jak sie tylko chce. Osobiscie nie wykraczam poza 200 kmh, nawet jak prowadze samochód, który móglby jechac szybciej. Do tych 200 kmh dochodze jednak nie od razu – trzeba sie najpierw rozpedzic i dopiero potem mozna przerzucic bieg na najwyzszy. Pojazd mojego zycia zawodowego zatrzymal sie na szesc tygodni i teraz próbuje jechac, ale najpierw na trzecim biegu, z minimalna predkoscia na prawym skrajnym pasie. Tak to juz jest.

Slonce nad Berlinem oswietla miasto na pomaranczowo i udaje przy tym, ze ogrzewa, a tymczasem to zludzenie i miraz, bo zima sroga! Jak dobrze jest miec cieple mieszkanie z pierzyna, jak dobrze miec Towarzysza Odcinka, który rano przynosi cieple buleczki z piekarni, jak dobrze miec lodówke pelna dóbr wszelkich. Nie, nie jestem materialistka, ale tez nie idealistka. „MIEC” nie jest celem mojego zycia, tylko srodkiem aby zyc. Chwale Dzien Codzienny – pochwala Dnia Codziennego to wyrazenie DHOFkowskie, które calym sercem zaadoptowalam do mojego slownika wyrazen róznych. I tez chwale. Bo bez Dnia Codziennego nie ma Dni Niezwyklych.

PODYSKUTUJ: