Kaczek czesc….

…druga.

Kaczka dziwaczka, mimo protestu in dzialan zapobiegawczych sasiada, zniosla mu jaja w donice. Zniosla i wysiedziala. Z jaj wykluly sie trzy dni temu puszyste kaczeta. Slodkie klebuszki. Kwa-kwa.

Towarzysz Odcinka Zycia i ja wyjezdzamy na bardzo dlugi weekend, juz u ubiegly czwartek wieczorem. Tejze nocy dzwoni telefon. Dzwoni sasiad. Pyta, czy mozemy otworzyc mu drzwi.
„Nie, nie mozemy” mowi TOZ „poniewaz nie ma nas a domu.
„Ojej” martwi sie sasiad „to co my teraz zrobimy…?”
„Zrobimy? o co chodzi?” dziwi sie uprzejmie TOZ. Bylo nie bylo jest prawie dwunasta w nocy a sasiad ostatnim razem do nas dzwonil jak zalalo nam mieszkanie pare ladnych lat temu.
„Moje kaczatka. Jedno spadlo z mojego tarasu na wasz balkon. Kwacze kaczatko i kwacze zrozpaczona matka-kaczka-dziwaczka. Nie dosc, ze dra dzioby na caly regulator, to jeszcze nie mozemy sie do kaczatka dostac i oddac go mamusi…”

TOZ „organizuje” kolege z kluczem, kolega – niechetni, bo on lubi spac – niechetnie przychodzi i otwiera drzwi, razem z sasiadem ratuja upadle, przerazone kaczatko i oddaja je zolalej matce. Cala kamienica oddycha z ulga, bo nie tylko kaczki ale i sasiedzi nareszczie moga isc spac.

Nastepnego dnia dostajemy zdjecia z akcj „Przenosimy Gniazdo Kaczek z Zawartoscia”. W rolach glownych strazacy i pracownicy ZOO.

A my na wyjezdzie – tyle atrakcji stracilismy. Ale nic to – podroze ksztalca!

PODYSKUTUJ: