Lato znowu…

…sie pospieszylo i po raz kolejny nie bylo wiosny. Krokusy glupawo wygladaja z ziemi, prazac sie w 25 stopniach Celsjusza…

Ponad miesiac temu, Zowarzysz Odcinka Zycia zostal potracony przez samochód i w tym dniu troche mi soki wyplynely z mózgu. To zadne usprawiedliwienie za cisze na laczach, to stwierdzenie faktu. Teraz znowu poukladalo mi sie w glowie i zaczynam myslec normalnie, poczas kiedy TOZ wrócil w miedzyczasie do zdrowia i tylko ciagle ma trudnosci z lewym barkiem, na którym to lewym barku wyladowal na masce samochodu. Kiedys, w czasach Trabantów, takie zderzenia nie byly przyjemniejsze ale chyba troche mniejsze mialy konsekwencje. Zawsze to papa a nie blacha… Z drugiej strony – czy to nie wszystko jedno, co czlowieka przejedzie…

W tle wpadam w kociol polskiej buirokracji. Kiedys myslalam, ze to Hiszpanie maja najbardziej na swiecie pokrecone przepisy prawno-buirokracyjne. Odkad mieszkam w Niemczech, zmienilam zdanie i myslalam, ze to Niemcy sa porzodownikami w tej kwesti.. Ale nie – jednak Polska przoduje w zagmatwanych i niezrozumialych przepisach. Hurra! w czams mamy te odznake „piersi w kosmosie” (napis na transparencie z pochodu pierwszomajowego w Zamierzchlych Czasach).

W sobote jade do Slubic aby potwierdzic notarialnie zgodnosc kopii z oryginalem. Nic nie mówie. Po prostu jade i bedzie dobrze. Przy okazji wstapie na zurek i do Piotra i Pawla. Musze sobie jakos oslodzic tego notariusza, prawda?

W kuchni tulipany z zebami na platkach, bordowe i czerwone. W pracy tulipany zólto-czerwone, tez z zebami. Trzeba wiosne troche poudawac, nawet jak ja pominieto w tegorocznym rozkladzie jazdy.

PODYSKUTUJ: