Łódź w słońcu….

….wygląda jak zaczarowany raj. Idę na spacer ulicą Piotrkowska, tylko na jedną ulicę mam czas a na tę trzeba mieć dużo czasu… Mijają mnie ryksze prowadzone przez zapuchnietych i źle ubranych, szarych i niemlodych mężczyzn. Przed restauracja mały tlum, coś jest filmowanie – trudno powiedzieć czy to film czy to życie.

W herbaciarni zamawiam kawę i szarlotke i zostaję ukarana – tak okropnej lury już dawno nie piłam ale ciasto w porządku. Wstępuje tu i tam, w końcu podejmuje męska decyzję i idę do fryzjera. Pani która mnie obsługuje jest niezadowolona z jakości moich włosów. Ma rację – ostatnie tygodnie z wielu względów odbiły się na jakości tego co mam na głowie.

” Szampon wmasowujemy delikatnie” mówi pani  fryzjerka demonstrujac jednocześnie jak ma wyglądać prawidłowe namydlanie łba. „Potem splukujemy” i znowu demonstracja „a następnie delikatnie wmasowujemy odżywkę”.

„Postaramy się postępować w przyszłości zgodne z przepisem” obiecuje skwapliwie. I mamy zdecydowanie taki zamiar.

PODYSKUTUJ: