Nie ma…

…ani ludzi ani miejsc doskonalych. Po pwenym czasie zawsze dokopiemy sie do nierownosci i wybojow… Bo to ludzkie.

Krytyczne patrzenie na zycie jest wspaniala cecha ale powoduje, ze ciegle wychodzi sie na niezadowolonego. Ale czy tylko wychodzi – czy tez sie nim naprawde jest?

Wpadam do znajomych.
„A coz to, jestes?” wita mnie w progu zdegustowany glos pani domu.
„No jestem, jestem, przeciez widzialam sie z twoim malzonkiem” bronie sie niezrecznie.
„Z nim – moze i tak, ale ze mna nie”.
„Ale przeciez jestem tu i teraz i sie z toba witam” odpieram cios.
„Moglas zadzwonic” wymiana ciosow staje sie krotsza.
„Ty tez” robie oslone i odpieram prawy sierpowy lewa prosta.
„Tak sie nie robi” walka ustaje i z przeciwnika robi sie poszkodowany i poraniony.
„Przeprawsza, ze cie urazilam” poddaje sie i macham biala szmata.
Nastaje pokiereszowany pokoj.

Czasy „wpadania” do znajomych, tak bardzo polskie, troche sie zmienily albo i nawet zanikly. Z jednej strony to spokojniej dla tych, do ktorych sie wpada, z drugiej strony troche smutno i sterylnie porobilo sie w stosunkach miedzyludzkich.

Ja sama nie jestem wielka zwolenniczka wpadania, bo wiem, jak to moze pokrzyzowac plany. Ale nie wszystko da sie wymienic przez WhatsApp albo inny Messenger. Swiezo zaparzona herbatka i zapach sobotniego ciasta to nie sa rzeczy, ktore daloby sie przekazac elektronicznie. Ale – sa nowe czasy, i momo ze ludzie ci sami, podazaja za inna juz moda.

Nic to.

PODYSKUTUJ: