Nowy rok – nowe szczescie…

….mawiaja tubylcy. A ja mówie – nowy blog – nowe szczescie. To juz trzecia przeprowadzka internetowa w ciagu ostatnich paru lat – do trzech razy sztuka, mam nadzieje, ze zacumuje na stale. Z drugiej strony – cóz jest w zyciu stalego? Nic! Absolutnie nic. Wiec nalezy cieszyc sie chwila – tylko to tak trudno zrozumiec.

Na berlinskim dworcu robi sie coraz ciasniej. Coraz wiecej uchodzców, coraz sa glosniejsi, coraz wiecej tubylczych bezdonmych i zebraków, których agresywnosc w zebraniu przybiera wzrast z opadajaca temperatura. Kiedys zebranie odbywalo sie przed dworcem – teraz przenioslo sie i na perony. Szczególnym powodzeniem ciesza sie samotnie podrózujace kobiety. Wiadomo – kobiety bardziej sa empatyczne i wrazliwe na takie sprawy, ale i one, kobiety, przestaja sie udzielac w sprawie „daj mi euro”, bo przeciez ile tych euro co dzien mozna dawac… I kto jest temu wszystkiemu winien? Ci którzy zbiednieli i nic juz nie maja czy ci, którzy jeszcze biednieja?

Dzisiejsze wieczorne niebo niesie ze soba jakies ostrzezenie – tylko jakie? Jaskrawoczerwony zachód slonca oblewa dachy fabryki. O – zeby wlasciciel mojej kamienicy mógl to zobaczyc i – docenic! Barwy to taka wazna sprawa w zyciu  jezeli sie je straci to mozna od razu sie udac na peron…

20160119_164243[1]

PODYSKUTUJ: