Poranny snieg…

…roztopil sie w strugach deszczu. Co za pogoda – dzisiaj byly juz wszystkie pory roku!!!
Na horyzoncie widze toczace sie, olowiane chmury. Zapowiadano marznacy deszcz – Cholera, chyba sie nie pomylili. Mam nadzieje, ze marznacy deszcz sie skonczy do soboty, bo ja za kólkiem nie lubie marznacego deszczu. Ale jak sie nie ma tego, czego sie lubi….

Przewracam fabryczne papiery. Musze zebrac mysli a ciezko, bo skacza mi po róznych tematach tak jak male dziewczynki, kiedy graja w klasy. Jeden, dwa, trzy, cztery-piec i szesc i z powrotem. I jak to wszystko polapac? Powietrze fabryczne poprawilo sie ogromnie – ludzie smakuja i rozkoszuja sie brakiem niezadowolonego pracownika. Jeszcze tylko 11 miesiecy i dwa tygodnie – i jezeli nie stanie sie cud, to pracownik powróci na nasze lono i bedzie kontynuowac niezadowolenia. Czyli mozny by powiedziec – niezadowolenie – ciag dalszy.

Na moim komputerze stoi czarna owca i patrzy na mnie z wyrzutem. Jest sama. Tylko miedzy bialymi owcami widac, ze ona – czarne – sie rózni. Jak mozna sie róznic od innych bedac odizolowanym od wszystkich? Chyba nie bardzo.

PODYSKUTUJ: