Swinskim truchtem….

….biegne na fabryke.

W mojej domowej kuchni zaczyna smierdziec – popsula sie zmywarka i od trzech dni stoi w niej woda, w której to wodzie rozwija sie zycie mikrobów. Woda z godziny na godzine metniejsza, pojawiaja sie kozuchy i wystepuje jakas bulgoczaca aktywnosc. Trzymam sie w ryzach i czekam, az Towarzysz Odcinka Zycia wezmie sie w sobie i wezwie hydraulika albo innego fachowca wyspecjalizowanego w niwelowaniu tego typu szkód.

Kalkuluje sobie w duchu, ze jezeli nic nie przedsiewezme to po powrocie z lubuskiego zmywarka bedzie juz mówic ludzkim glosem i moze przepisze kontrakt wynajmu mieszkania na siebie. Cale szczescie mamy wszystkie ubezpieczenia, ale na smród ze zmywarki nawet najlepsze ubezpieczenia nie pomagaja.

Fabryczne zycie bez Niezadowolonego Pracownika kwitnie. Pare osób mówi mi, ze nie wiedzialo, ze tak moze byc przyjemnie w miejscu pracy. Szczerze mówiac ja tez nie wiedzialam…

PODYSKUTUJ: